Collins zmusiła Świątek do wysiłku
W czwartek nasza tenisistka awansowała do trzeciej rundy wielkoszlemowego Australian Open. Pojedynek z Danielle Collins nie był jednak spacerkiem. Amerykanka wysoko zawiesiła poprzeczkę Polce.
W trzecim secie prowadziła 4:1 i Świątek była w poważnych tarapatach. 22-latka wyszła jednak obronną ręką. Wygrała 6:4, 3:6, 6:4. W kolejnej rundzie Czeszką Lindą Noskovą.
Mecz z Collins nie był łatwy z jeszcze jednego powodu. Gdy Polka "rozkręcała się" w pierwszym secie i zaczęła łapać właściwy rytm, to nastąpiła dłuższa przerwa. Pogoda zmusiła tenisistki do zejścia z kortu.
Świątek prawie jak Lewandowski
Nad Melbourne Park pojawiły się ciemne chmury, które przyniosły rzęsisty deszcz. Sędzia wstrzymała mecz i rozpoczęła się procedura zasuwania dachu nad Rod Laver Arena. Z ręcznikiem na głowie Świątek wykorzystała ten moment na krótkie konsultacje z trenerem Tomaszem Wiktorowskim, a po chwili obie tenisistki zeszły do szatni na czas osuszenia placu gry.
Świątek utrzymywała mięśnie "pod parą" grając w… piłkę. Nasza tenisistka zaprezentowała umiejętności, których nie powstydziłby się sam Robert Lewandowski. Żonglerka w wykonaniu Polki wyglądała bardzo efektownie. Co widać na wideo Idze nie sprawia problemów zarówno "gra" prawą, jak i lewą nogą.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
