Dziennik.plSport

Poniedziałek, 21 maja 2012

Imieniny: Kryspina, Wiktora, Jana

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 37°C

Gołota: Niech tylko zreperują mi rękę

2010-01-17 | Ostatnia aktualizacja: 21:20 | Komentarze: 0 | skomentuj

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 5°C max. 30°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

I po Byrdzie, i po Ruizie z werdyktem sędziów można było dyskutować. Ale z Lewisem, a potem z Lamonem Brewsterem był błyskawiczny nokaut.
Niefart. Na godzinę przed walką z Lewisem wziąłem zastrzyk z kortyzonu w kolano. Chciałem być pewny, że nie będzie mnie bolało. Wcześniej noga mi puchła, chodziłem do lekarza na ściąganie płynu i zastrzyk. Brałem je regularnie przez ostatnie 4-5 tygodni. To było bezpieczne. Ten sam lekarz zaproponował mi jeszcze zastrzyk przed samą walką.

Nie pomyślał pan, że w takim momencie się nie eksperymentuje?
Nie. Byłem piękny, młody i bogaty. Myślałem, że takie rzeczy mnie nie dotyczą. Komuś może się zdarzyć coś złego, ale nie mnie. Aż tu przy bandażowaniu rąk zacząłem usypiać. Tak działał zastrzyk. Mogłem być tylko wściekły, nic więcej. Jakbym powiedział, co się zdarzyło przed walką z Brewsterem, nikt by nie uwierzył. Ale nie powiem. Zresztą nie ma co się tłumaczyć.

Gdyby mógł pan cofnąć czas: znów jest pan młody, niepokonany, za panem ponad 20 walk wygranych przez nokaut. Otwiera się wielka kariera - pierwsza gala w Madison Square Garden, rywal z nazwiskiem, Riddick Bowe....
Gdybym umiał dawać rady, sam bym ich sobie udzielił. Wszystko to przeżyłem, wcale nie znaczy, że jestem mądrzejszy. W życiu trzeba mieć szczęście. Chociaż szczęście, jak wiadomo, sprzyja lepszym.

Najgorszy moment?
Przegrana. Było ich chyba z osiem. Każda była tragedią i każda była inna. Nie da się dwa razy tak samo przegrać. Chociaż z Bowem mi się to udało.

Co panu wtedy przyszło do głowy, żeby uderzyć poniżej pasa? Miał pan rywala u stóp.
To wcale nie było tak. Ta walka była potworna, obaj byliśmy na deskach. On leżał dwa razy, ja chyba raz. Tam wszystko mogło się zdarzyć. Wcale nie wiedziałem, że wygrywam. W moim narożniku był Lou Duva, ale on nie powiedział: boksuj ostrożnie, bo prowadzisz na punkty. Zresztą nikt tego nie wiedział, zanim nie pokazano kart z punktacją. To był obłęd.

Kiedy pan patrzy na Andrzeja juniora, ale nie okiem taty, tylko zawodowego sportowca - myśli pan, że on rzeczywiście będzie tenisistą?
Hm. Tenis to najtrudniejszy sport, jaki jest na świecie. Najtrudniejszy, jaki uprawiałem i jaki widziałem, a widziałem wiele. Trzeba mieć niesamowitą kondycję i wytrzymałość, jeszcze lepszą technikę, a głowę mocniejszą niż bokserzy. Nigdy nie można powiedzieć, że ma się mecz w kieszeni ani że jest tak źle, że nic nie można zrobić. W każdym momencie można zacząć wygrywać albo przegrywać. Widziałem to nie raz w wykonaniu juniora. Ale czy Andrzej będzie tenisistą? Na to ma wpływ wiele czynników.

Właśnie rusza Australian Open. Będzie pan oglądał?
Fajny turniej. Ale ja się tak bardzo czyimś tenisem nie pasjonuję. Jak mały gra, to jest inna historia. Można zwariować z emocji na trybunach. Tam to jest co oglądać.

rozmawiała: Marta Mikiel
Źródło: dziennik.pl
« poprzednia12345

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najczęściej komentowane

«