W Instytucie Transportu Samochodowego w Warszawie kierownikiem Zakładu Psychologii jest dr Jadwiga Bąk. To ona sprawdza kandydatów na zawodowych kierowców. Czekają na nich testy sprawnościowe. Kubica również je przechodzi. "Najpierw zbadamy czas reakcji" - informuje pani Bąk.

Dziennikarz "Faktu" usiadł wygodnie w fotelu. Przede nim dwa białe koła z czarnymi kropkami. To wirometr. "Jedno z kół będzie kręcić się ze stałą prędkością, drugie coraz szybciej. Należy wcisnąć przycisk, gdy oba będą obracać się tak samo prędko" - tłumaczy mi kierowniczka Instytutu.

Tę próbę przechodził kilkakrotnie. Za każdym razem koła kręcą się coraz szybciej. "Pańska reakcja jest podobna do tej, jak reagują kierowcy wyścigowi. Im większa prędkość, tym lepsze wyniki" - słyszał pochwały.

Kolejne ćwiczenia potwierdzają, że z refleksem dziennikarza jest wszystko w porządku. Najpierw naciskał pedał na dźwięk i zapalające się światełka. Trzeba to zrobić jak najszybciej. Potem równie błyskawicznie miał zareagować, gdy pojawiły się znaki na dwóch tablicach po obu jego stronach. To już trudniejsze, ale dał sobie radę.

"Teraz sprawdzimy, jak u pana z widzeniem głębi" - oznajmia pani Bąk. Dziennikarz "Faktu" miał szybko zareagować, gdy ruchome pręty przede mną znajdą się w jednej linii. W ten sposób się sprawdza, czy kierowca prawidłowo ocenia odległość między pojazdami w ruchu. "Wyniki są tak dobre, że chyba przerwiemy testy" - chwaliła go pani kierowniczka.

"No cóż. Kierowcą wyścigowym i tak nie będę. Ale po tym, co przeszedłem, jestem pewien, że Kubica dziś dostanie zgodę na start" - pisze dziennikarz "Faktu".