Seksskandalista z Formuły 1 wrócił na tor
Kontrowersyjny prezydent Międzynarodowej Federacji Samochodowej Max Mosley wrócił na tor Formuły 1. W czwartek po raz pierwszy od czasu skandalu pojawił się publicznie i to w salonach VIP. Oglądał z nich pierwszą sesję treningową przed niedzielnym wyścigiem o Grand Prix Monaco.
- Seksskandalista z Formuły 1 nie zrezygnuje
- Afera seksualna w Formule 1
- Kubica wystartuje z piątej pozycji
- Szef Formuły 1 chwali się sadomasochizmem
- Alonso uniknął kary za jazdę uszkodzonym bolidem
- Brutalna wojna w Formule 1
- Jak uniknąć Maxa Mosleya?
- Kubica: Było w porządku
- Seksskandal szkodzi Formule 1
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
To pierwsze publiczne wystąpienie Mosleya od czasu seksskandalu ujawnionego pod koniec marca przez brytyjski tabloid "News of the World". Bulwarówka opublikowała zdjęcia z orgii sadomasochistycznej z udziałem pięciu prostytutek, w której uczestniczył prezydent FIA.
Po tym epizodzie Mosley zrezygnował z przyjazdu do Bahrajnu, Hiszpanii i Turcji, gdzie rozgrywano kolejne eliminacje MŚ Formuły 1. Jednak pojawił się na salonach w Monte Carlo, gdzie na stałe mieszka.
"Nie mogę teraz, jestem zajęty" - to najczęściej wypowiadana kwestia, jaką słyszeli z ust Mosleya dziennikarze próbujący z nim rozmawiać. Ani szefowie ekip, ani kierowcy, odmawiali w czwartek jakichkolwiek komentarzy na ten temat. W ostatnich tygodniach w środowisku mocno zawrzało, a poszczególne federacje narodowe i byli mistrzowie świata w tej rywalizacji domagali się otwarcie rezygnacji Mosleya.












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!