James to prawdopodobnie najlepszy obecnie koszykarz na świecie. W dorobku ma trzy tytuły mistrzowskie, cztery razy uznawany był najbardziej wartościowym zawodnikiem sezonu, a w Meczu Gwiazd występował 14-krotnie. Jego przejście do Lakers było najważniejszym wydarzeniem letniej przerwy międzysezonowej. Z "Jeziorowcami" podpisał czteroletnią umowę na kwotę 153 mln dolarów.

"Król James" z publicznością w "Mieście Aniołów" przywitał się dwoma wsadami, a Lakers szybko osiągnęli dziesięciopunktowe prowadzenie. Później jednak inicjatywa należała przede wszystkim do gości.

"Koszykówka to nie owsianka błyskawiczna. Tutaj na efekty potrzeba czasu. Czeka nas sporo pracy. Musimy się zgrać, aby nawet z zamkniętymi oczami wiedzieć, gdzie kto stoi" - podkreślił James.

Blisko 34-letni gwiazdor trafił dziewięć z 16 rzutów z gry. Jego dorobek uzupełnia 12 zbiórek, sześć asyst i jeden przechwyt. Miał także sześć strat.

Trail Blazers do zwycięstwa poprowadził zdobywca 28 pkt Damian Lillard. Rezerwowy Nik Stauskas dołożył 24.

Od porażki sezon zaczął także były klub Marcina Gortata - Washington Wizards. Stołeczny zespół u siebie uległ Miami Heat 112:113.

W walce pod tablicami "Czarodziejom" mocno we znaki dał się brak polskiego środkowego oraz mającego go zastąpić, ale na razie kontuzjowanego Dwighta Howarda. Rywale mieli aż 22 ofensywne zbiórki, a dzięki jednej z nich zdobyli zwycięskie punkty.

W ostatniej akcji, przy jednopunktowym prowadzeniu Wizards, piłkę miał rozgrywający Heat Dwyane Wade. Dobrze pilnowany przez Johna Walla oddał niecelny rzut, ale jego kolega Kelly Olynyk zebrał piłkę i na 0,2 s przed ostatnią syreną umieścił ją w koszu.

"Jako specjalista od zbiórek musisz zakładać, że piłka odbije się od obręczy, ale myślałem, że Dwyane trafi. Kiedy mu się nie udało, zdziwiłem się, że nikt mnie nie kryje i po prostu złapałem piłkę. Byłem w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie" - powiedział Olynyk.

Najwięcej punktów - 28 - dla przyjezdnych z Florydy zdobył Josh Richardson. W pokonanej ekipie prym wiódł Wall - 26 pkt i dziewięć asyst.

W trzecim czwartkowym meczu koszykarze Philadelphia 76ers pokonali we własnej hali Chicago Bulls 127:108. Kameruńczyk Joel Embiid zdobył dla zwycięzców 30 pkt, a wśród "Byków" taki sam dorobek miał Zach LaVine. Natomiast rozgrywający "Szóstek" Ben Simmons uzyskał triple-double, na które złożyło się 13 pkt, 13 zbiórek i 11 asyst.