Co najmniej 16 rosyjskich sportowców - w tym słynna tenisistka Maria Szarapowa, utytułowany łyżwiarz szybki Paweł Kuliżnikow, siatkarz Aleksander Markin, łyżwiarka figurowa Jekaterina Bobrowa i ciężarowiec Aleksiej Łowczew - zostało przyłapanych na stosowaniu meldonium, który jest zakazany od 1 stycznia.

Niedawno minister sportu tego kraju Witalij Mutko zapewniał, że lekkoatleci nie stosowali tego leku. W niedzielę do zażywania go przyznała się sprinterka Nadieżda Kotlarowa.

Mamy informację, że cztery osoby miały pozytywny wynik testu na obecność tej substancji. Będziemy się tą sprawą dzisiaj zajmować - zaznaczył w poniedziałek Szliachtin.

Nie podał on żadnych nazwisk i nie wiadomo, czy uwzględnił w tej liczbie Kotlarową.

Rosyjscy lekkoatleci są już pod lupą Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) i Światowej Agencji Antydopingowej (WADA). W listopadzie wyszła na jaw duża afera dopingowa w tym kraju, polegająca m.in. na ingerencji władz w tuszowanie pozytywnych wyników testów. W konsekwencji zawieszono związek, a moskiewskie laboratorium straciło akredytację.

Na razie nie wiadomo, czy rosyjscy lekkoatleci zostaną dopuszczeni do rywalizacji w igrzyskach w Rio de Janeiro. Zdaniem Szliachtina potwierdzone cztery przypadki stosowania tej substancji nie skomplikują sytuacji kierowanej przez niego federacji.

To nie pogorszy sprawy. To złożony problem - skwitował.

Mutko z kolei podkreślił, że potwierdzenie stosowania meldonium przez lekkoatletów nie wpłynie na przygotowania do igrzysk.

System monitorowania zawodników jest w toku i działa normalnie. Wszyscy, którzy przygotowują się do olimpiady są monitorowani. Sprawa meldonium to odrębny temat - podkreślił.