Legia w trzech spotkaniach rozegranych w Niecieczy poniosła trzy porażki z miejscowym Bruk-Betem Termaliką. Tym razem w małopolskiej miejscowości przyszło jej rywalizować z Sandecją, która na tym obiekcie gości swoich rywali. Mistrzowie Polski znowu nie potrafili odnieść zwycięstwa, ale udało im się wywalczyć remis, który jest jednak dla ich rozczarowującym wynikiem. Również gospodarze nie mogą być w pełni zadowoleni, bo wygrana wymknęła im się w ostatniej chwili. To był ich dziewiąty kolejny mecz, w którym nie potrafili wywalczyć trzech punktów. Na wygraną czekają od 17 września.

Przez pierwsze pół godziny mecz stał na kiepskim poziomie. Legia uzyskała optyczną przewagę, ale defensywa Sandecji spisywała się dobrze i nie popełniała błędów. Mistrzowie Polski atakowali skrzydłami, głównie lewą stroną. Po jednej z akcji Adam Hlousek podał w pole karne do Kaspera Hamalainena, a Fin posłał piłkę nad poprzeczką. W 26. minucie Łukasz Broź zagrał do Guilherme, lecz strzał Brazylijczyka był również nieudany.

Z czasem gospodarze zaczęli odważniej atakować. W 31. minucie Wojciech Trochim, w niezłej sytuacji, nie trafił w bramkę. Pięć minut później pomocnik Sandecji już się nie pomylił. Akcję zaczął dalekim wykopem bramkarz Michał Gliwa, piłkę przejął Filip Piszczek i świetnie odegrał do Trochima, który pewnym strzałem pokonał Arkadiusza Malarza. To było trzecie trafienie w sezonie tego zawodnika, który na początku swojej kariery był przez pewien czas graczem Legii.

Strata gola nie zmobilizowała gości do lepszej gry. Ataki warszawskiego zespołu wciąż były prowadzone w wolnym tempie, a jedyny celny strzał w pierwszej połowie Legia oddała dopiero w 41. minucie. Gliwa nie miał jednak żadnych problemów z wyłapaniem piłki kopniętej przez Thibaulta Moulina.

Po przerwie goście wciąż mieli problemy ze stwarzaniem okazji bramkowych. W 60. minucie wywalczyli jednak pierwszy w tym meczu rzut rożny i po dośrodkowaniu Moulina, Maciej Dąbrowski strzałem głową doprowadził do wyrównania. To był pierwszy gol stopera Legii w tym sezonie.

Kwadrans przed końcem Guilherme sfaulował Macieja Małkowskiego i arbiter Tomasz Musiał pokazał mu drugą żółtą kartkę. Gospodarze wyczuli szansę i znowu śmielej zaatakowali. W 81. minucie Małkowski dośrodkował w pole karne, a Michal Piter-Bucko wykorzystał zawahanie Arkadiusza Malarza i z bliska wpakował piłkę do siatki.

Legia nie poddała się i walczyła do końca. W drugiej minucie doliczonego czasu gry Christian Pasquato dośrodkował w pole karne, a tam Jarosław Niezgoda strzałem głową doprowadził do remisu. To nie był koniec emocji. Chwilę później mogło być 3:2 dla gości. Z kilku metrów „główkował” Dąbrowski, lecz piłka po jego strzale odbiła się od słupka.

Sandecja Nowa Sącz - Legia Warszawa 2:2 (1:0)
Bramki: 1:0 Wojciech Trochim (36), 1:1 Maciej Dąbrowski (60-głową), 2:1 Michal Piter-Bucko (81), 2:2 Jarosław Niezgoda (90+2-głową)
Żółta kartka - Sandecja Nowy Sącz: Lukas Kuban, Bartłomiej Dudzic. Legia Warszawa: Maciej Dąbrowski, Guilherme. Czerwona karta za drugą żółtą - Legia Warszawa: Guilherme (75)
Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków)
Widzów: 2 619
Sandecja Nowy Sącz: Michał Gliwa - Adrian Basta, Dawid Szufryn, Płamen Kraczunow, Tomasz Brzyski - Lukas Kuban (74. Adrian Danek), Bartłomiej Kasprzak, Wojciech Trochim (59. Bartłomiej Dudzic), Michal Piter-Bucko, Maciej Małkowski - Filip Piszczek (65. Grzegorz Baran)
Legia Warszawa: Arkadiusz Malarz - Łukasz Broź, Maciej Dąbrowski, Inaki Astiz, Adam Hlousek - Michał Kucharczyk (46. Christian Pasquato), Krzysztof Mączyński (85. Armando Sadiku), Thibault Moulin, Guilherme, Kasper Hamalainen - Jarosław Niezgoda