Legioniści już teraz mogli sobie zapewnić 13. w historii, a piąty w ostatnich sześciu latach tytuł mistrzowski. Musieli jednak wygrać i liczyć na potknięcie Jagiellonii. Swój warunek spełnili, ale wicelider też zdobył trzy punkty.

W Warszawie gola na 1:0 dla zespołu Chorwata Deana Klafurica zdobył w 23. minucie Sebastian Szymański, a w drugiej połowie wynik ustalił po kuriozalnym strzale samobójczym Paweł Bochniewicz. Obrońca Górnika, próbując wybić piłkę, skierował ją do własnej bramki.

Gospodarzom w odniesieniu zwycięstwa nie przeszkodził fakt, że od 77. minuty grali w dziesiątkę. Drugą żółtą kartkę zobaczył wówczas Łukasz Broź.

Fety mistrzowskiej na Łazienkowskiej nie było, ponieważ w tym samym czasie (mecze grupy mistrzowskiej rozpoczęły sie o jednej porze) Jagiellonia pokonała na wyjeździe Zagłębie 2:1. Gole dla wicelidera strzeli Taras Romanczuk i Bartosz Kwiecień, a w końcówce spotkania rozmiary porażki lubinian zmniejszył Jakub Tosik.

W tabeli Legia ma 67 punktów i wciąż o trzy wyprzedza Jagiellonię. W ostatniej kolejce warszawski zespół spotka się za tydzień w Poznaniu z Lechem i jeżeli nie przegra, to bez oglądania się na wynik spotkania Jagiellonii z Wisłą Płock wywalczy mistrzostwo. Klub z Białegostoku potrzebuje natomiast swojego zwycięstwa oraz porażki lidera.

Szans na tytuł nie ma już najlepszy w sezonie zasadniczym Lech. Poznaniacy w niedzielę zremisowali w Krakowie z Wisłą 1:1 i zajmują trzecie miejsce z dorobkiem 60 punktów.

Bramkę dla gospodarzy, swoją 19. w sezonie, zdobył Duńczyk Christian Gytkjaer, ale w końcówce doliczonego czasu wyrównał Paweł Brożek. Dla żegnającego się z krakowskim klubem doświadczonego napastnika to 139. gol w historii występów w ekstraklasie.

"Biała Gwiazda" grała bez lidera klasyfikacji strzelców Hiszpana Carlitosa (pauzował za kartki) i zanotowała pierwszy remis po serii trzech zwycięstw bez straty gola.

Ważne zwycięstwo odniosła jej imienniczka z Płocka. Podopieczni Jerzego Brzęczka pokonali u siebie Koronę Kielce 4:1 i awansowali na czwarte miejsce w tabeli (57), gwarantujące w tym sezonie występ w eliminacjach Ligi Europejskiej. Mają taki sam dorobek punktowy jak Górnik.

Dzień wcześniej rywalizowały drużyny w tzw. grupie spadkowej. Po porażce Sandecji w Mielcu (tam grała w sobotę jako gospodarz) z Cracovią 0:1 wiadomo już, że po rocznej obecności w ekstraklasie drużyna z Nowego Sącza spada do pierwszej ligi.

Drugiego spadkowicza wyłoni bezpośrednia rywalizacja Piasta Gliwice z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza. W sobotę gliwiczanie przegrali we Wrocławiu ze Śląskiem 1:3, a jedną z bramek dla gospodarzy zdobył Marcin Robak - to jego 102. trafienie w ekstraklasie.

Tymczasem drużyna z Niecieczy pokonała u siebie Arkę Gdynia 2:1. Na kolejkę przed końcem sezonu zajmuje "bezpieczne" czternaste miejsce (36), ma dwa punkty przewagi nad piętnastym Piastem i cztery nad zdegradowaną Sandecją. "Słonikom" do utrzymania się w lidze wystarczy w ostatniej kolejce remis w Gliwicach.

W innym meczu grupy spadkowej Pogoń Szczecin zremisowała u siebie z Lechią Gdańsk 1:1. Gospodarze już wcześniej byli pewni utrzymania, goście są pewni tego od soboty.