To rzeczywiście były trudne decyzje, które podjąłem po rozmowach zarówno z Danielem Waszkiewiczem, jaki zawodnikami. Nie kierowałem się względami osobistymi, tylko przydatnością piłkarzy do składu w tym najtrudniejszym turnieju na świecie.
Adam Malcher jest bardziej doświadczony, bo był już z nami w ekstremalnych momentach na MŚ w Chorwacji. Jednak teraz postawiłem na Wyszomirskiego, który zrobił lepsze wrażenie podczas
towarzyskiego turnieju w Austrii. Ale towcale nie znaczy, że dopóki będzie oddychał Sławek Szmal, to ta dwójka będzie jeździła na wszystkie turnieje. (..)
Trochę się tego obawiałem. On sam mówił, że od wielu lat nie miał takiej przerwy, ale fizycznie wygląda bardzo dobrze. „Józek" daje nam sporo możliwości nie tylko na
skrzydle, ale i na rozegraniu, gdzie nie wiadomo, jak zaprezentuje się Marcin Lijewski. Widać na treningach, że Mariusz Jurasik jest bardzo mocny, ma dużą chęć do gry. Poza tym instynkt mi
mówi, że Jurasik będzie dobrze grał w ME. (..)
Jesteśmy jednym z zespołów, który może zdobyć medal. Nawet fachowcy z zagranicy mówią, że stać nas na podium, ale przy spełnieniu określonych warunków. Myślę, że ten zespół dojrzał
już do tego, żeby sprostać roli faworyta. Oczywiście nie będziemy obiecywać sukcesów, ale jesteśmy na tyle silni, by po nie sięgnąć. A to już naprawdę dużo. Trzeba pamiętać, że te
mistrzostwa to dla nas nie tylko walka o medale, ale i o przyszłość. Jeśli w Austrii wywalczymy awans do MŚ 2011, to wreszcie trochę odetchniemy, będzie można lepiej sprawdzić młodych,
ciekawych zawodników. Jeśli tego awansu teraz nie zdobędziemy, to w czerwcu znów walczymy o życie.
>>> Czytaj też: Wenta odkrył karty
p