Dziennik Gazeta Prawana logo

Zawody zawsze lepsze od treningu

24 lutego 2010, 23:56
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ostre przetarcie przed ostatnim biegiem po medal zamiast treningu – tak wyglądają dzisiejsze plany Justyny Kowalczyk. Już dziś o godz. 20. Polka wystartuje w sztafecie 4 x 5 km, a w sobotę czeka ją walka w biegu na 30 km klasykiem.

We wtorek z Vancouver przyszły niekorzystne wieści. Justyna podczas treningu przewróciła się na trasie jednego ze zjazdów i dotkliwie się potłukła. Jest poobijana, trochę jęczy, ale żyje mówił dziennikarzom trener Aleksander Wierietielny.

Jednak upadek nie powinien zagrozić udziałowi naszej najlepszej zawodniczki w dzisiejszym biegu sztafetowym 4 x 5 km. Wcześniej kierownictwo naszej ekipy olimpijskiej rozważało zastosowanie awaryjnego scenariusza w postaci zastąpienia Kowalczyk jedną z biatlonistek. Był to plan B, na wypadek gdyby Justyna wolała oszczędzić siły na starty indywidualne. Oczywiście taka ewentualność była nie po pomyśli innych biegaczek, dla których udział w sztafecie to najważniejsze wydarzenie igrzysk. Żadna biatlonistka nie byłaby w stanie zastąpić Justyny, która jest najsilniejszym ogniwem naszej sztafety mówiła Sylwia Jaśkowiec.

Bez Justyny ciężko byłoby powtórzyć 6. miejsce z mistrzostw świata w Libercu dodawał trener kadry A-Mix Wiesława Cempy. Ale myślę, że nawet dla samej Justyny będzie lepiej, jeśli będzie miała okazję przetrzeć się w czasie zawodów, a nie tylko podczas treningu.

Z tego samego założenia wyszedł trener Wierietielny. Udział Justyny w tym biegu od początku był pewny uciął wszelkie spekulacje.

Nie ma też mowy o oszczędzaniu sił na sobotni bieg na 30 km techniką klasyczną, który jest ostatnią medalową szansą dla Polski na tych igrzyskach. Justyna jest przyzwyczajona do wysiłku. Poza tym przez kilka dni, które dzieliły ją od startu w biegu łączonym, zdążyła już odpocząć twierdzi Rafał Węgrzyn, serwismen i drugi trener Kowalczyk.

W tym sezonie nasza sztafeta startowała tylko raz, ale był to start zupełnie nieudany w Beitostoelen Polki zajęły dopiero 12. miejsce, przegrywając nawet z trzecim zespołem Norwegii. Wtedy zmieniłyśmy kolejność startu w sztafecie w porównaniu z mistrzostwami w Libercu i nie dało to dobrych rezultatów tłumaczy Jaśkowiec.

Jednak dziś, podobnie jak w Beitostoelen, Kowalczyk pobiegnie na drugiej zmianie. W Libercu nasza najlepsza zawodniczka ruszała do walki jako pierwsza.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj