Tenisistki zarabiają wielkie pieniądze nie tylko na korcie. Krocie zgarniają też na reklamach. Ale w światowej czołówce jest jeden wyjątek - Agnieszka Radwańska. Polka w nich nie występuje i z tego powodu sporo traci. "Za udział w reklamach mogłaby brać nawet 200 tysięcy złotych" - wylicza dziennikowi.pl Grzegorz Kita prezes jednej z firm zajmujących się marketingiem sportowym. Więc dlaczego tego nie robi?
"Isia" na razie nie będzie się uśmiechała do nas z plakatów czy też ze szklanego ekranu. "Wydaje mi się, że Radwańscy są bardzo ostrożni. Nie chcą się wiązać żadnymi umowami. Do marketingu sportowego podchodzą jak do jeża. Mają dużo rezerwy do mediów i są niemal nieuchwytni w Polsce, a to im nie pomoże" - tłumaczy dziennikowi.pl prezes Sport Management.
A ile nasza najlepsza tenisistka mogłaby zażądać za reklamę? "Oceniłbym to na około 200 tysięcy złotych za kampanię, czyli reklamy w telewizji, na billboardach i tak dalej. Gdyby wygrała jakiś większy turniej niż w Pattayi, na przykład w Rzymie czy Tokio - może mogłaby wynegocjować więcej" - twierdzi Grzegorz Kita.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|