Dziennik Gazeta Prawana logo

Golański: Beenhakker ustawi mnie na prawej obronie

19 sierpnia 2008, 23:38
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"To przetarcie przed startem eliminacji do mistrzostw świata w RPA. Z tego punktu widzenia to bardzo ważny mecz dla nas. Musimy we Lwowie wrócić do tego stylu gry, jaki prezentowaliśmy przed Euro 2008, w trakcie eliminacji do turnieju w Austrii i Szwajcarii. No i dobrym meczem z Ukrainą zamazać nie najlepszy obraz, jaki pozostawiliśmy po nieudanych finałach mistrzostw Europy" - mówi DZIENNIKOWI Paweł Golański, obrońca reprezentacji Polski i Steauy Bukareszt.


To przetarcie przed startem eliminacji do mistrzostw świata w RPA. Z tego punktu widzenia to bardzo ważny mecz dla nas. Musimy we Lwowie wrócić do tego stylu gry, jaki prezentowaliśmy przed Euro 2008, w trakcie eliminacji do turnieju w Austrii i Szwajcarii. No i dobrym meczem z Ukrainą zamazać nie najlepszy obraz, jaki pozostawiliśmy po nieudanych finałach mistrzostw Europy.


Tak, to już jest za nami i dłuższe rozpamiętywanie dlaczego było tak, a nie inaczej, nie ma po prostu sensu. Teraz najważniejsze rzecz to jak najlepiej przygotować się do eliminacji mistrzostw świata. Chociaż przyznam, że czasami jeszcze zdarzy mi się obejrzeć któryś z naszych występów na Euro.


Jestem profesjonalistą, więc muszę dokładnie przeanalizować błędy jakie popełnialiśmy. Chociażby po to, żeby nie robić podobnych w trakcie nadchodzących eliminacji.


Rozmawiałem na ten temat z trenerem Beenhakkerem. Po tej rozmowie jestem przekonany, że będę w reprezentacji przewidziany do gry na prawej obronie.


Pytał mnie czy w Steaule Bukareszt gram na prawej obronie. Odpowiedziałem, że tak. Jasno więc z tego wynika, gdzie widzi mnie trener Beenhakker.


O czym to świadczy? Cyba o tym, że selekcjoner nie jest człowiekiem, którego można zmanipulować. Dziennikarze czy kibice mają swoich faworytów, których widzieliby w kadrze, ale trener tym się nie sugeruje przy doborze zawodników. On ma swoją koncepcję i dobiera sobie takich graczy, którzy mu do niej pasują.


Coś w tym na pewno jest. Bo na turnieju w Austrii to nie był pierwszy raz, kiedy mieliśmy z tym kłopoty jako zespół. W eliminacjach też był ten sam problem, jeśli przychodziło nam grać dwa mecze w ciągu kilku dni.


Nie w tym rzecz. Przecież ja gram w swoim klubie w lidze i europejskich pucharach. Bardzo często się zdarza, że gram co trzy, cztery dni i nie mam problemu, żeby wytrzymać to pod względem fizycznym


To siedzi w naszych głowach. Po dobrym meczu jakoś trudno nam się skoncentrować tak samo na kolejny w krótkim odstępie czasu. Następuje rozprężenie i nie prezentujemy wtedy odpowiedniej jakości gry. Musimy to zdecydowanie poprawić.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj