Dziennik Gazeta Prawana logo

Kubica: Byłem bardzo spięty

25 marca 2008, 02:35
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Robert Kubica nie pije alkoholu, ale gdy zdobył drugie miejsce w GP Malezji zrobił wyjątek i polały się szampany. "Czekałem na to podium bardzo długo. Od Monzy 2006" - mówi w rozmowie z DZIENNIKIEM polski kierowca z zespołu BMW Sauber.


Szampana czasami się napiję. Niestety dawno nie przydarzyło się, abym miał okazję znowu go skosztować na podium.


Tak jak zawsze! Długo czekałem na to podium. Od Monzy 2006.


Start owszem był trudny, ale nie było aż tak źle. Znajdowałem się po wewnętrznej stronie toru, więc i tak miałem przewagę. Gdyby jednak nie walka pomiędzy Trullim a Heidfeldem, w pierwszym zakręcie byłoby trochę ciasno. Jechałem na limicie, mało brakowało, a straciłbym kontrolę.


Był pewien problem techniczny. Nawet nie w trakcie samego ruszania, tylko zaraz potem. Straciłem więc trochę przewagi, ale udało się wyjechać na trzecim miejscu. Później pozostawało powiększyć przewagę nad bolidami, które jechały za mną. Utrzymać się za Ferrari było jednak bardzo trudno. Byli lżejsi, bo mieli w zbiornikach mniej paliwa, a do tego potrafili utrzymać lepszy rytm jazdy.


Pierwszy, podczas którego musiałem wyrobić przewagę. Potem, gdy zobaczyłem, że mam 17 sekund zapasu nad Kovalainenem i jestem od niego szybszy, dojazd do mety był formalnością. Zadanie ułatwił mi błąd Massy. Wtedy wystarczyło dowieźć do mety to drugie miejsce.


Przeciwnie! Były bardzo trudne. Ciężko było utrzymać koncentrację. W poprzednim sezonie miałem kilka szans na wywalczenie podium, ale nigdy się nie udało. Także teraz jakiś błąd czy chwila dekoncentracji mogły zaprzepaścić kolejną szansę. A czekałem na to dosyć długo, więc tym bardziej byłem spięty. A o błąd naprawdę nie jest trudno, szczególnie gdy nie ma elektronicznych systemów kontroli przyczepności. Na szczęście udało się.


To będzie zależało od wielu czynników - konfiguracji toru, warunków pogodowych, ustawień samochodu i tak dalej. Pamiętajmy, że w Australii mój bolid był lżejszy od McLarena Hamiltona, ponieważ zjeżdżałem na pit stop o dwa okrążenia wcześniej, choć oczywiście gdyby nie mój błąd, to byłym na pole position, więc byliśmy bardzo blisko. Tutaj byłem trochę bardziej z tyłu, ale za to mój samochód był znacznie cięższy od aut innych kierowców czołówki. Wynika z tego, że także tutaj miałem szansę zakwalifikować się przed McLarenem, gdybym miał na pokładzie podobną ilość paliwa. To na razie dopiero drugi wyścig i nie wiemy jeszcze wszystkiego.


W kwalifikacjach byli szybsi, choć także miałem w zbiorniku więcej paliwa. Potem w wyścigu nie byłem w stanie utrzymać ich tempa. Z drugiej strony jednak spodziewałem się, że uciekną mi bardziej i szybciej. W tym wyścigu utrzymywaliśmy naprawdę dobre, regularne tempo.


Początki przygotowań były ciężkie, ale uporaliśmy się z problemami, udoskonalając głównie mechanikę samochodu. Moim zdaniem nadal nie jesteśmy jeszcze tak szybcy, jak myśleliśmy, że będziemy. Wyniki pokazują jednak, że jesteśmy bardzo blisko, a sezon jest długi. Ponadto wydaje mi się, że żadna z czołowych ekip nie zrobiła tak dużych postępów, jak oczekiwano. Proszę zwrócić uwagę, że w Australii bolidy Toro Rosso były bardzo szybkie, a mają one przecież stare, zeszłoroczne nadwozia. Oczywiście wszystkie inne ekipy poprawiły swoje samochody, ale nie są o sekundę na okrążeniu szybsze. Gdyby tak było, zespół Toro Rosso byłby ostatni.


Z powodów technicznych. Chodzi o to, że konstrukcja naszego bolidu jest taka, że lepiej być jak najlżejszym.


Monza! Dlaczego? Ponieważ wtedy nikt nie oczekiwał, że będziemy w stanie walczyć o podium, a tutaj po kwalifikacjach wiedziałem, że jeśli w pierwszym etapie wyścigu zrobię, co do mnie należy, to będę miał szansę na trzecią lokatę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj