Robert Kubica tak się cieszył z drugiego miejsca w Grand Prix Malezji, że z radości oblał mistrza świata, Kimiego Raikkonena, od stóp do głów szampanem. Kimi tak się wkurzył, że zaraz poleciał na skargę do szefa swojego zespołu.
A przecież Kubica tylko się cieszył. Otworzył szampana i polewał nim wszystkich stojących w promieniu kilku metrów. Raikkonen był najbliżej, więc dostało się mu najbardziej.
Bąbelki chlusnęły w oczy Raikkonenowi i Fin przez chwilę nie miał pojęcia, gdzie się znajduje. Był kompletnie oślepiony - informuje "Super Express". Kiedy doszedł do siebie, zamiast uścisnąć się z Kubicą i pogratulować mu życiowego sukcesu... obraził się. Szybko pobiegł poskarżyć się Stefano Domenicaliemu, dyrektorowi Ferrari.
Kubica natychmiast wyciągnął rękę do zgody i obaj kierowcy znów są dobrymi znajomymi z toru.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|