W próbce pobranej od Adama Seroczyńskiego, kajakarza, który reprezentował Polskę na olimpiadzie w Pekinie, wykryto doping. Sportowiec do niczego się nie przyznaje i utrzymuje, że jest niewinny. "Chcę głośno powiedzieć: niczego nie brałem. Będę walczył, odwołam się. Nie chcę, by zapamiętano mnie jako tego, który oszukiwał" - mówi zrozpaczony Seroczyński.
Dziś poznamy wynik próbki B Seroczyńskiego. W próbce A wykryto clenbuterol. Jeśli potwierdzi to kolejna próba, będzie to koniec kariery utytułowanego kajakarza.
>>> Polski kajakarz na dopingu
Seroczyński przysięga, że jest niewinny. "Chcę powiedzieć głośno, że niczego nie brałem. A jednocześnie mam świadomość, jak to wygląda z boku. Teraz czeka mnie inna walka. Będę się odwoływał w Lozannie. Nie chcę, żeby zapamiętano mnie jako tego, który oszukiwał" - mówi w "Rzeczpospolitej".
O sprawie Seroczyńskiego wypowiada się też lekarz kadry kajakarzy. "Trudno o sprawie Adama coś mądrego powiedzieć, poza tym, że clenbuterol jest - przepraszam za słowo - gównianym lekiem. Nie wiem, jak miałby mu pomóc" - tłumaczy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane