Dziennik Gazeta Prawana logo

Teraz muszą wygrać wszystko

21 stycznia 2009, 00:00
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Porażkę z przeciętną Macedonią kapitan polskich szczypiornistów Mariusz Jurasik tłumaczy kiepską skutecznością rzucających oraz nieco słabszą niż zwykle postawą bramkarza Sławomira Szmala. Uważa jednak, że ta wpadka nie przekreśla jeszcze szans Polaków na medal Mistrzostw Świata - czytamy w DZIENNIKU.

Polacy zawodzą, nie wykorzystując wielu stuprocentowych sytuacji pod bramką rywali. Nieporadność rzucających była widoczna zwłaszcza podczas spotkania z Macedonią. "Naprawdę nie wiem, dlaczego obijamy słupki i poprzeczki. Już w drugim meczu z rzędu mamy straszny problem ze skutecznością. Tak słabo pod tym względem jeszcze nie było. Do tej pory zawsze było tak, że jak jednemu nie szło, to drugi wchodził i grał dobrze" - mówi Jurasik.

>>>Szczypiorniści regenerują siły

Z tym problem nie potrafi sobie poradzić nawet tak doświadczony zawodnik jak 36-letni prawoskrzydłowy reprezentacji. "Z Macedonią na początku znowu zamiast rzucić normalnie, to zachciało mi się jakiejś wkrętki. To mnie zgubiło. Ostatnio mi nie idzie. Zaczynam za bardzo szukać kombinacyjnych rzutów, zamiast po prostu wyskoczyć w górę i uderzyć normalnie, mocno, celnie – tłumaczy prawoskrzydłowy reprezentacji".

Na grę Polaków ogromny wpływ ma dyspozycja bramkarza. J "Na to wychodzi, bo my nie potrafimy się Sławkowi odwdzięczyć ani w ataku, ani w obronie. Przecież mecz z Macedonią był taki sam jak ten z Rosją, tylko tym razem Sławek nie odbił czterech karnych. Jednak nie można od niego zawsze wymagać nie wiadomo czego" - twierdzi kapitan Polaków.

Przegrana z Macedonią skomplikowała sytuację naszej drużyny w grupie C, ale nie przekreśla jej szans na awans. Może być nawet tak, że drużyna z Bałkanów zakończy swój udział w mistrzostwach świata na pierwszej rundzie, a my dalej będziemy w grze. "Na razie wiadomo nic. Macedonia ma cztery punkty, tak samo jak my. Jeśli wygra z Niemcami albo Rosją, to awansuje. Może nawet z pierwszego miejsca, No ale my byśmy chcieli, żeby nie awansowała, bo zabrałaby nam dwa punkty" - ocenia Mariusz Jurasik.

>>>Lijewski nie zagra z Tunezją

Przed wyjazdem do Chorwacji piłkarze kadry tryskali optymizmem. Wszyscy jak jeden mąż twierdzili, że są lepsi, silniejsi fizycznie i psychicznie niż dwa lata temu na mistrzostwach świata w Niemczech. Kapitan reprezentacji tłumaczy, że nie był to tak zwany urzędowy optymizm: "Jesteśmy mocni. Gdybyśmy byli słabi psychicznie, to w tych momentach, gdy przegrywaliśmy piątką, powinniśmy paść na kolana, poddać się, jak jeszcze kilka lat temu. A teraz zespół wychodzi z największych opresji obronną ręką. ".

Wczoraj Polacy, podobnie jak wszystkie drużyny mistrzowskiego turnieju - odpoczywali. Kilka chwil oddechu przyda się na pewno, bo dziś czeka ich trudny mecz z Tunezją (wcześniej pokonała Macedonię), a w czwartek spotkają się z najgroźniejszym rywalem - Niemcami.

"Mamy jeszcze dwa mecze i jeśli je wygramy, to bez oglądania się na innych awansujemy do drugiej rundy z pierwszego miejsca" – kończy Jurasik.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj