Mecz deblistów zaplanowano na korcie centralnym jako pierwszy w czwartkowej sesji dziennej. W środę w Melbourne były 44 stopnie ciepła, oceniano, że kort centralny rozgrzał się do 60. Podobna fala upałów nie zdarzyła się tu od 1908 roku. Dachy nad Rod Laver Arena i nieco mniejszą Hisense Arena zostały więc zamknięte, a grę na kontrach zewnętrznych wstrzymano. Jednak nawet grając pod dachem partner Kubota musiał w czasie meczu prosić o pomoc lekarza, bo rozbolała go głowa. Mecz trwał niespełna godzinę - czytamy w DZIENNIKU.
Trzeba to jasno powiedzieć, dostaliśmy lanie. Przeciwnicy nie dali nam nawet pooddychać. Przełamali nas na samym początku pierwszego seta. Bhupathi doskonale returnował,
jego bekhend jest chyba jednym z najlepszych na świecie. Forhendem też nas kilka razy znokautował. Serwowali też doskonale, a my dosyć słabo. Wygrali zasłużenie, są jednym z najlepszych
debli świata. Nie ma się czego wstydzić, ale trzeba wyciągnąć wnioski na przyszłość.
I dokładnie to się stało. Po każdym naszym returnie ich woleje lądowały 20 cm przed końcową linią. Ciężko było cokolwiek z tym zrobić. Do tego mieliśmy dziś spóźnioną reakcję w
głębi kortu. Próbowaliśmy zmienić ustawienie w drugim secie, grać tzw. klasyczny debel. Przy odbiorze serwisu jeden z nas szedł do siatki, żeby od razu po returnie skończyć wymianę, ale to
też nie zdawało egzaminu. Jedyną szansą pokonania ich byłoby serwowanie samych asów, a przy returnie posyłanie wyłącznie kończących piłek. Łatwo powiedzieć.
To prawda, jest takie dziwne uczucie. Wychodzi się jak do koloseum, wybiegi wokół kortu są większe i ta atmosfera. To największy kort w Australii. Jest przeznaczony dla gwiazd, a tym razem my
mieliśmy zaszczyt na nim grać. Co prawda za długo nie graliśmy, tylko 58 minut. To nowe doświadczenie. Tym bardziej, że dach był zamknięty – to bardzo zmieniło warunki i
dołożyło nam problemów.
Nie. Wiedziałem, że z Olim tworzymy bardzo zgraną parę. Gramy trochę inaczej niż wszyscy, chociaż w tym ostatnim meczu nie mieliśmy szansy tego zaprezentować. Wierzyłem, że możemy tu
daleko zajść.
Chyba długo nie będę w stanie tego ocenić. To jest debel, a ja zawsze myślałem o sobie jak o singliście. Sam dotarłem do trzeciej rundy US Open. To osiągnięcie, razem z półfinałem to
moje dwa szczyty.