Dziennik Gazeta Prawana logo

Australian Open: Trzeba wyciągnąć wnioski

29 stycznia 2009, 23:14
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nie będzie Polaka w finale Australian Open. Łukasz Kubot i grający z nim w parze Olivier Marach w półfinale turnieju deblowego przegrali z rozstawionymi z trójką Maheshem Bhupathim i Markiem Knowlesem 3:6, 1:6 - czytamy w DZIENNIKU.

Mecz deblistów zaplanowano na korcie centralnym jako pierwszy w czwartkowej sesji dziennej. W środę w Melbourne były 44 stopnie ciepła, oceniano, że kort centralny rozgrzał się do 60. Podobna fala upałów nie zdarzyła się tu od 1908 roku. Dachy nad Rod Laver Arena i nieco mniejszą Hisense Arena zostały więc zamknięte, a grę na kontrach zewnętrznych wstrzymano. Jednak nawet grając pod dachem partner Kubota musiał w czasie meczu prosić o pomoc lekarza, bo rozbolała go głowa. Mecz trwał niespełna godzinę - czytamy w DZIENNIKU.


Trzeba to jasno powiedzieć, dostaliśmy lanie. Przeciwnicy nie dali nam nawet pooddychać. Przełamali nas na samym początku pierwszego seta. Bhupathi doskonale returnował, jego bekhend jest chyba jednym z najlepszych na świecie. Forhendem też nas kilka razy znokautował. Serwowali też doskonale, a my dosyć słabo. Wygrali zasłużenie, są jednym z najlepszych debli świata. Nie ma się czego wstydzić, ale trzeba wyciągnąć wnioski na przyszłość.


I dokładnie to się stało. Po każdym naszym returnie ich woleje lądowały 20 cm przed końcową linią. Ciężko było cokolwiek z tym zrobić. Do tego mieliśmy dziś spóźnioną reakcję w głębi kortu. Próbowaliśmy zmienić ustawienie w drugim secie, grać tzw. klasyczny debel. Przy odbiorze serwisu jeden z nas szedł do siatki, żeby od razu po returnie skończyć wymianę, ale to też nie zdawało egzaminu. Jedyną szansą pokonania ich byłoby serwowanie samych asów, a przy returnie posyłanie wyłącznie kończących piłek. Łatwo powiedzieć.


To prawda, jest takie dziwne uczucie. Wychodzi się jak do koloseum, wybiegi wokół kortu są większe i ta atmosfera. To największy kort w Australii. Jest przeznaczony dla gwiazd, a tym razem my mieliśmy zaszczyt na nim grać. Co prawda za długo nie graliśmy, tylko 58 minut. To nowe doświadczenie. Tym bardziej, że dach był zamknięty – to bardzo zmieniło warunki i dołożyło nam problemów.


Nie. Wiedziałem, że z Olim tworzymy bardzo zgraną parę. Gramy trochę inaczej niż wszyscy, chociaż w tym ostatnim meczu nie mieliśmy szansy tego zaprezentować. Wierzyłem, że możemy tu daleko zajść.


Chyba długo nie będę w stanie tego ocenić. To jest debel, a ja zawsze myślałem o sobie jak o singliście. Sam dotarłem do trzeciej rundy US Open. To osiągnięcie, razem z półfinałem to moje dwa szczyty.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj