Urszula Radwańska nie ma ostatnio szczęścia. Nie dość, że odpadła z Wimbledonu już w II rundzie, to jeszcze rzucił ją facet. Mariusz Fyrstenberg, który po porażce w I rundzie debla postanowił wrócić do domu, choć umówił się z Ulą na grę w mikście.
"Wysłał do mnie SMS-a, że wraca do Polski i nie zagra ze mną - mówi zawiedziona zawodniczka. - Co tu dużo mówić, zostałam wystawiona. Z facetami zawsze tak jest" - mówi 19-latka.
W znacznie mocniejszych słowach "Frytkę" krytykuje ojciec tenisistki, Robert Radwański. "Mariusz zachował się jak ostatni gówniarz!" - grzmi.
Młodsza z sióstr Radwańskich nie miała szczęścia w losowaniu - już w II rundzie trafiła na 13. w rankingu Słowaczkę Dominikę Cibulkovą i przegrała gładko 2:6, 4:6.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|