Jakub Baliński: Wywalczymy sobie awans na igrzyska w Rio na turnieju w Gdańsku?

Artur Siódmiak: Jest na to ogromna szansa. Mamy nowego trenera i handicap w postaci występu przed własną publicznością. Poza Mariuszem Jurkiewiczem wszyscy gracze są też w pełni sił. Co więcej, w naszym składzie jest kilku zawodników wiekowych, dla których może być to już ostatnia szansa, by pojechać na tak wspaniałą imprezę, jaką są igrzyska olimpijskie.

Na otwarcie gramy z Macedonią. To teoretycznie najmocniejszy rywal w naszej grupie. To spotkanie będzie kluczowe?

Jeśli wygramy z Macedonią, będziemy tak naprawdę jedną nogą na igrzyskach. Jednak zawsze toczymy z nimi bardzo ciężkie pojedynki. Ostatnio na Euro wygraliśmy, ale tylko jedną bramką i po trudnym spotkaniu. Mają wielu dobrych zawodników, a my mamy z nimi różne porachunki. Choć to bardzo groźny zespół, to uważam, że jest absolutnie w naszym zasięgu.

A dwaj pozostali przeciwnicy?

Chile to outsider grupy. Gramy z nimi drugie spotkanie. Myślę, że jeśli dobrze zaczniemy z Macedonią w piątek, to już przed niedzielnym meczem z Tunezją, sytuacja w tabeli będzie poukładana.

Trener Tałant Dujszebajew pracuje z kadrą bardzo krótko. Przeprowadził zaledwie kilka treningów. Jak jego postać może wpłynąć na nasz zespół?

Trener Dujszebajew ma bardzo rozbudowaną filozofię gry w piłkę ręczną. Jest perfekcjonistą jeśli chodzi o założenia taktyczne. Na pewno wielu zawodników musiało się tego nauczyć. Trener będzie chciał postawić na odpowiednie realizowanie schematów taktycznych zarówno w obronie, jak i w ataku. Na pewno będzie wymagał od zawodników żelaznej konsekwencji w ich realizacji. A to, że są skuteczne, to wszyscy wiemy.

Czym kadra Dujszebajewa będzie się różnić od zespołu Michaela Bieglera z ostatnich lat?

Ta drużyna ma zawodników klasy światowej. Za czasów Bieglera widać było w całym zespole pewne deficyty, m.in. w takich elementach jak reakcja na to, co się dzieje w danej chwili na boisku. W naszej drużynie każdy ma swoją rolę, są liderzy, ale naszą siłą jest właśnie zgrany kolektyw. Za ery Bieglera nie do końca funkcjonował on tak, jak trzeba. Myślę, że wynikało to z przyczyn trenerskich, bo ten zespół trzeba dobrze poukładać. Na pewno trener Dujszebajew to potrafi.

Trener zaryzykował i nie powołał na turniej w Gdańsku Piotr Grabarczyka, podstawowego obrońcy w drużynie Bieglera.

To jest właśnie element filozofii Dujszebajewa. Trener postawił na Mateusza Kusa, który zbiera ostatnio lepsze i gorsze opinie. Na pewno nie można odmówić mu waleczności i ambicji. Skoro trener na niego postawił, to widzi w nim potencjał i na nim oprze naszą grę w obronie.

To wypali?

Nie mnie to oceniać. Mateusz dopiero zadebiutuje w reprezentacji na imprezie na takim poziomie. Trzeba zaufać trenerowi Dujszebajewowi i poczekać na efekty. Boisko da nam odpowiedź, czy postawienie na Kusa to był dobry pomysł.

Wyobraża Pan sobie sytuację, że nie awansujemy na igrzyska w Rio, tak jak cztery lata temu?

W ogóle nie dopuszczam możliwości, żebyśmy nie pojechali na igrzyska. Jednak jest to tylko sport, różne rzeczy mogą się zdarzyć. Mimo to jestem megaoptymistą przed tym turniejem, po prostu nie wyobrażam sobie braku awansu do Rio.