Dziennik Gazeta Prawana logo

Robert Pietryszyn: Dostosowuję się do reguł gry

5 stycznia 2008, 02:08
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
W czwartek zapadnie decyzja o tym jakie kary czekają Zagłębie Lubin i Widzew Łódź za handlowanie meczami. Prezes Miedziowych zawsze ostro twierdził, że jego klub nie ma z korupcją nic wspólnego. Teraz zmienił nastawienie. "Po prostu dostowuję się do reguł gry" - tłumaczy DZIENNIKOWI.


Gdyby pan zobaczył takie dokumenty jakie ja zobaczyłem, to by pan zrozumiał...


A lepiej być skutecznym czy nieskutecznym? Ja uważam, że jako prezes swojego klubu będę bardziej skuteczny, jeśli dostosuję się do reguł gry. I właśnie to robię.


Nadal w piłce przyjaciół nie mam i nie jestem członkiem żadnej grupy, jeśli o to panu chodzi. Po prostu jestem człowiekiem pragmatycznym i wiem, jaka jest moja rola. Zagłębie Lubin to część spółki akcyjnej. Rolą prezesa jest dbać o jej interes. Muszę robić wszystko, by dobra klubu były jak najmniej zagrożone. I mam nadzieję, że za tydzień - po orzeknięciu kar przez Wydział Dyscypliny -- okaże się, że mi się to udało. To będzie jeden z efektów mojej pracy. Tak jak wcześniej mistrzostwo Polski, budowa nowego stadionu, przemiana Zagłębia z prowincjonalnego klubiku w jeden z klubów pierwszej piątki w kraju, o których się pisze i mówi...


Gdzie to się wszystko skończy, to nie wiadomo. Na razie czekam na wyrok, który - mam nadzieję - będzie adekwatny do przewinień. Właśnie to słowo: "adekwatny" jest kluczowe dla naszych ewentualnych dalszych ruchów.


Na posiedzeniu Wydziały Dyscypliny mieliśmy siedzieć godzinę, a siedzieliśmy chyba dwanaście godzin. Zaproponowaliśmy pewne rozwiązania, które nie brały się z niczego. Pokazaliśmy, jak ten klub wyglądał kiedyś, a jak wygląda dziś. A na koniec daliśmy sobie słowo honoru, że nie będziemy ujawniać szczegółów przed zakończeniem sprawy. I ja ich nie ujawnię. Chodzi o wyjątkowo delikatną kwestię - w zasadzie o być albo nie być dla Zagłębia w lidze.


Muszę. Niezręcznie się z tym czuję, język świerzbi, ale muszę...


Proszę mi wybaczyć, ale wierzę w autorytet tego gremium.


Ludzie się nawracają. Niedawno były Święta Bożego Narodzenia...


To znaczy, że ja dojrzałem. Problem pana Bońka polega na tym, że on jeszcze nie widział dokumentów z prokuratury, a ja tak.


Nie, oddzieliliśmy te sprawy. Działamy normalnie, tak, jakby żadna tragedia nie miała nadejść. Jeśli - nie daj Boże - nadejdzie, to wtedy będziemy się martwić.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj