Tylko takie kary gwarantują, że nikt więcej nie dojdzie do wniosku, że ustawianie meczów może się opłacać. Widzew i Zagłębie mają nadzieję, że dzięki dobrowolnemu poddaniu się karze uda im się wynegocjować nieco łagodniejsze wyroki.
Przedstawiciele obu klubów zgadzali się z Wydziałem Dyscypliny PZPN, że kary są nieuchronne. Ale wskazywali też na to, że oba kluby stanowczo odcięły się od korupcji, pozbyły się osób uwikłanych w aferę i współpracują z prokuraturą w wyjaśnianiu wszystkich okoliczności z nią związanych. W związku z tym poprosiły, żeby oszczędzić im degradacji, a w zamian za to dać pokaźną liczbę ujemnych punktów i wysokie kary finansowe.
"Mogę zapewnić wszystkich, że kary będą surowe i odstraszające na przyszłość, ale musimy wziąć pod uwagę wszystkie okoliczności, jakie towarzyszą sprawom Widzewa i Zagłębia" - mówi "Faktowi" wiceprzewodniczący Wydziału Dyscypliny PZPN Robert Zawłocki.
O jakie okoliczności chodzi? Niedawno właścicielem Widzewa został biznesmen z podwarszawskiego Piaseczna Sylwester Cacek, który z korupcją nie ma nic wspólnego. Swoje urzędowanie w łódzkim klubie rozpoczął od tego, że wszyscy pracownicy musieli złożyć mu notarialnie poświadczone oświadczenia, że nie mieli nic wspólnego z nieuczciwymi działaniami, w które uwikłany był Widzew.
Kto takiego dokumentu nie złożył, wylatywał na bruk. "Niestety, przy przejmowaniu klubu zostałem oszukany przez pana Wojciecha Szymańskiego, który zapewniał mnie, że Widzew jest czysty" - mówi szef łódzkiego klubu.
Z kolei w Zagłębiu także rządzą zupełnie nowi ludzie, którzy z aferą korupcyjną nie mają nic wspólnego. Przedstawiciele lubińskiego klubu dostarczyli WD PZPN dokumenty, że współpracują z wrocławską prokuraturą tropiącą aferę korupcyjną w polskiej piłce. Wszystkie osoby związane w przeszłości z Zagłębiem, którym śledczy postawili zarzuty udziału w procederze ustawiania meczów, dostały bezwzględny zakaz pojawiania się na klubowych obiektach.
To wszystko nie może jednak przesłonić tego, że oba kluby czerpały w przeszłości korzyści z korupcyjnej działalności. Zagłębie m.in. dzięki kupowaniu spotkań awansowało do pierwszej ligi, a Widzew dostał się do baraży o wejście do ekstraklasy. Poszkodowane zostały inne kluby, nabici w butelkę kibice, którzy płacili za bilety na ustawione mecze. Dlatego kary muszą być surowe!