Nawet fatalny upadek na skoczni w Salt Lake City nie spowodował u Adama Małysza niechęci do skakania. A teraz byle ból głowy i nasz mistrz chciał zrezygnować z kwalifikacji w Val di Fiemme. Kibice zastanawiają się, czy to poważna choroba, czy Małysz po prostu jest bez formy.
Trzeba przyznać, że ostatnio nią nie imponował. W tym sezonie ani razu nie stanął na podium w Pucharze Świata. Za to w kolejnych konkursach regularnie skakał poniżej oczekiwań. Turniej Czterech Skoczni zawalił.
W weekend Adam Małysz i spółka rywalizują we włoskim Val di Fiemme. Małysz zapewniał, że jego forma zwyżkuje. Ale o tym przekonamy się najwcześniej w sobotę. W piątkowych kwalifikacjach raczej nie będzie najlepszy, bo skacze z bólem głowy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane