Robert Kubica udowodnił, że w tym sezonie będzie groźny dla każdego. W wyścigu o Grand Prix Malezji, na torze Sepang, przyjechał na metę tylko za aktualnym mistrzem świata Finem Kimi Raikkonenem z Ferrari. To największy sukces polskiego kierowcy w historii Formuły 1.
Na konferencji prasowej polski kierowca był bardzo oszczędny w słowa, ale nie ukrywał ogromnej radości. "To drugie miejsce to wielki wynik. Cieszę się podobnie jak cały team. Mój start nie był zbyt dobry, byłem bardzo blisko Trulliego. Potem jednak spróbował utrzymać stała prędkość, co poskutkowało awansem na trzecie miejsce. Nie mieliśmy jednak szans podjąć walki z Ferrari" - powiedział Kubica.
"Podium po pechowym weekendzie w Australii cieszy. Długo na nie czekałem, bo od 2006 roku. To był bardzo ciężki wyścig, ale niezwykle dla nas udany. Serdecznie pozdrawiam wszystkich kibiców w Polsce i tych zgromadzonych na torze w Sepang. Dziękuję" - powiedział na zakończenie konferencji Robert Kubica.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane