Nie było łatwo olimpijskiej sztafecie zanieść ogień tam, gdzie go oczekiwano - na stadion Charlety. Po licznych incydentach symboliczny ogień dotarł jednak na miejsce przeznaczenia. Ostatni odcinek pokonał... w autobusie.
Ostatnie etapy odwołano ze względu na życzenie ambasady chińskiej we Francji. Teraz ogień zostanie przeniesiony do San Francisco.
Na trasie olimpijskiej sztafety doszło do wielu incydentów. Protestowali nie tylko zwykli ludzie, lecz także politycy. W Zgromadzeniu Narodowym krzyczano "Wolność dla Tybetu". Deputowani odśpiewali Marsyliankę.
Próbowano również zgasić ogień, między innymi wodą. Interweniowała policja, której do ochrony ognia zaangażowano w Paryżu aż trzy tysiące.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|