"Serena uderza nie tyle mocno, co... bardzo mocno" - tak wczoraj grę Amerykanki w wielkim skrócie scharakteryzowała Swietłana Kuzniecowa, która w poniedziałek po trzysetowej walce musiała uznać wyższość Radwańskiej.
Niestety, jej słowa okazały sie prorocze. Williams w meczu z Radwańską od początku narzuciła Polce swój agresywny styl gry i niemal przez cały czas trwania spotkania dyktowała warunki.
"Isia" i tak nie ma się jednak czego wstydzić. 19-letnia tenisistka z Krakowa po raz drugi w karierze osiągnęła w Wielkim Szlemie ćwierćfinał. Poprzednio udało jej się to w styczniowym Australian Open. Przejście czwartej rundy na trawiastych kortach w Wimbledonie dało jej 250 punktów do rankingu WTA Tour, w którym awansuje - jako pierwsza polska tenisistka w historii - do czołowej dziesiątki, a także premię w wysokości 93 750 funtów.
Jako pierwsza serwuje Polka, która szybko obejmuje prowadzenie 40:0. Williams wygrywa jedną wymianę, ale na więcej nie było już jej stać. 1:0 dla Agnieszki.
Amerykanka rozpoczyna od asa. Agnieszka do stanu po 30 dotrzymuje jej kroku, ale potem w łatwych sytuacjach popełnia niewymuszone błędy.
Zły początek Polki, która przegrywa pierwsze dwie wymiany. Po chwili jednak popisuje się znakomitym serwisem, by w kolejnej akcji w pasjonującej walce przy siatce odrobić straty. Niestety, ostatnie słowo należy do Amerykanki, która wygrywa kolejne piłki i po raz pierwszy w mecz przełamuje naszą tenisistkę.
Błyskawiczna odpowiedź Polki! Agnieszka wprawdzie na początku gema niepotrzebnie próbuje skrótu, ale w kolejnych wymianach jest już bezbłędna. Po 2!
Radwańska bez problemu wykorzystuje atut własnego serwisu i obejmuje prowadzenie 3:2.
Teraz równie łatwo swoje podanie wygrywa Serena. Amerykanka tylko w tym gemie zaserwowała trzy asy.
Kolejne przełamanie dla Williams. Amerykanka przy drugim break pointcie wykorzystuje słabiutki serwis Radwańskiej i ponownie obejmuje prowadzenie.
Williams wygrywa "na sucho" i jest o krok od wygrania pierwszego seta.
Radwańska się nie podaje. Nasza tenisistka oddaje rywalce tylko jeden punkt i w ładnym stylu wygrywa gema. Jednak by marzyć o triumfie w pierwszym secie, musi teraz przełamać serwis Williams.
Zaczyna się od podwójnego błędu serwisowego Williams. Niestety, potem z podaniem Amerykanka nie ma już najmniejszych problemów. Zagrywa z taką siłą, że Polka jest zupełnie bezradna.
Fatalny początek Polki, która już w pierwszym gemie musi bronić dwóch breakpointów. Pierwszego jeszcze broni, ale w drugim - w znakomitej sytuacji przy siatce - zamiast zagrać piłkę w pustą część kortu, uderza wprost na rakietę Willimas, która odgrywa w sam narożnik kortu.
Williams szybko wygrywa własne podanie.
To już początek końca. Polka po raz drugi w meczu nie potrafi wygrać gema przy własnym podaniu.
Dramat! 4:0! Na korcie istnieje już tylko Serena.
Polka stara się, walczy, biega do każdej piłki, ale już chyba sama nie wierzy w odwrócenie losów spotkania. 5:0 dla Williams!
Amerykanka nie daje "Isi" najmniejszych szans, wykorzystuje pierwszą z trzech piłek meczowych i całe spotkanie po zaledwie 52 minutach wygrywa 6:4, 6:0.
Serena Williams (USA, 6) - Agnieszka Radwańska (Polska, 14) 6:4, 6:0