Maja Włoszczowska wraca z Australii do Polski. Nasza wicemistrzyni z Pekinu w kolarstwie górskim budzi współczucie. Jej pokiereszowana twarz to pamiątka po groźnym upadku na treningu przed mistrzostwami świata. Ale Polka nie traci humoru. "Do wesela rany się przecież zagoją" - mówi.
>>> Tak wygląda Maja po wypadku
W poniedziałek Polka wyruszyła w drogę powrotną do Polski. Jej poharatana twarz wygląda okropnie, nic dziwnego że współpasażerowie przyglądali się jej ze współczuciem. Majki dobry humor jednak nie opuszczał. "Wyścig to nie wycieczka. Na trasie zawsze ma się wybór - pojechać przez kamienie czy je objechać, tracąc jednak kilka cennych sekund. Gdy widzę, że inni jadą, robię to samo. W walce o medale liczą się tylko ci, którzy nie odpuszczają w trudnych sytuacjach" - przekonuje polska wicemistrzyni olimpijska.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane