Fernando Alonso jest fantastycznym kierowcą wyścigowym, ale na samoloty nie ma żadnego wpływu. Maszyna, którą podróżował Hiszpan, rozbiła się na pasie startowym! Samolot zahaczył skrzydłem o jeden z budynków lotniska podczas startu. Na szczęście nikomu nic się nie stało, ale było bardzo groźnie...
Alonso wraz z rodziną wracał z sylwestra w Kenii. Zabawę zorganizował szef zespołu Renault Flavio Briatore. Zabrakło niewiele, by zakończyła się ona koszmarem...
Hiszpan i jego rodzina startowali z lotniska w Malindi. Mieli lecieć swoim prywatnym samolotem. Maszyna już rozpędzała się do lotu, kiedy uderzyła skrzydłem o jeden z budynków. Na szczęście kierowcy ani jego rodzinie nic się nie stało.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|