Robert Kubica zaczął sezon naprawdę pechowo. Polak nie ukończył wyścigu o Grand Prix Australii. Na trzy okrążenia przed końcem miał kolizję z Sebastianem Vettelem. A była nawet szansa na wygraną! "Jechałem zdecydowanie szybciej niż Vettel i Button. Błyskawicznie ich dochodziłem, szczególnie na moim ostatnim kółku, kiedy oni zaczęli mieć kłopoty z oponami" - powiedział po wyścigu.
"Vettel pojechał szeroko w zakręcie numer 1. W trzecim zakręcie on był po wewnętrznej, ale to ja znajdowałem się na czystej linii jazdy i jechałem już ciut przed nim. Pojechałem dalej, ale pod samochód wpadły mi szczątki przedniego skrzydła i w zakręcie numer pięć zabrakło mi przyczepności" - opowiada o kraksie Kubica.
Portal f1.pl spytał Polaka, czy obwinia za kraksę młodego Niemca. "Trudno mi to oceniać. Gdyby to było ostatnie okrążenie, ostatni zakręt, to OK. Wielka szkoda, bo obaj mieliśmy wspaniały weekend, a nie zdobyliśmy żadnych punktów" - powiedział Kubica.
>>>Zobacz, jak wyglądała ta kraksa
Polak wstrzymał się też od bezpośredniej odpowiedzi na pytanie, czy były szanse na pokonanie Buttona. - powiedział.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|