Zawsze znajdzie się jakaś wymówka. Robert Kubica narzeka na bolid, a jego szef... na samochód bezpieczeństwa. Mario Theissen, dyrektor BMW Sauber, uważa, że słabe miejsce Polaka na mecie wyścigu o Grand Prix Niemiec Formuły 1 to właśnie efekt neutralizacji toru po wypadku Timo Glocka.
Theissen był zadowolony ze znakomitego startu Roberta Kubicy na torze Hockenheim oraz ze wspaniałego finiszu Nicka Heidfelda. "Robert miał superstart i jechał bardzo szybko na pierwszym komplecie opon. Sądziliśmy, że dojedzie na tej czwartej pozycji do mety. Potem jednak figla spłatał mu Safety car, który pojawił się na torze po wypadku Timo Glocka. Robert spadł o kilka pozycji" - powiedział dyrektor BMW Sauber.
Polak startował z siódmego pola, tuż po starcie awansował na czwarte miejsce, ale ostatecznie skończył wyścig jako siódmy kierowca. Z kolei Heidfeld rozpoczął wyścig z dwunastej pozycji, a ukończył go na czwartej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|