Mało brakowało, a Robert Kubica by nie zdążył na wyścig o Grand Prix Węgier! Ogromny korek na drodze z Budapesztu na tor sprawił, że kierowcy mieli problemy z dotarciem na czas. Jednak od czego ma się wiernych kibiców? Jeden z nich zabrał Polaka na swój skuter i dowiózł na Hungaroring na czas.
Robert Kubica był jednym z wielu kierowców, którzy utknęli dziś w korku między Budapesztem a torem Hungaroring. Niewiele brakowało, a mógłby się spóźnic na start.
Jednak na ratunek przybył jeden z kibiców, który przewidział, że jadąc samochodem może utknąć w korku i wybrał skuter. Kiedy zobaczył kierowce BMW Sauber i zorientował się, że ma on kłopoty, nie zstanawiając się, zabrał go na swoja maszynę. Na pewno obaj będa mieli co wspominać.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane