Stoch, który ma dorobku trzy złote i jeden brązowy medal olimpijski, z Zhangjiakou wróci z pustymi rękami. W indywidualnych konkursach był szósty na normalnej skoczni i czwarty na dużej, a w poniedziałek wraz z kolegami zajął szóste miejsce w drużynówce.
- ocenił.
Poniedziałkowe zawody przebiegały w trudnych warunkach, przy powiewach wiatru, które prowadziły do przerw, a także przy odczuwalnej temperaturze sięgającej 30 stopni poniżej zera. Szczególnie w pierwszej serii Stoch długo czekał na swoją kolej, bo wiatr wstrzymywał jednego z rywali przed nim.
- relacjonował.
Była powtarzalność na dużej skoczni
Stoch ocenił, że oddał w poniedziałek prawie takie same skoki jak dwa dni wcześniej w konkursie indywidualnym.
- podkreślił.
Po sobotnich zmaganiach, gdy do brązowego medalu zabrakło mu niewiele ponad czterech punktów, z dziennikarzami rozmawiał ze łzami w oczach.
- zapewnił.
"Zrobiłem wszystko, co się dało"
Do igrzysk przystępował świeżo po zaleczeniu kontuzji, która wykluczyła go z rywalizacji na kilka tygodni.
- uważa.
Stoch zdobył dwa złote medale w Soczi, a trzeci dołożył w Pjongczangu. Wówczas wywalczył także brąz w konkursie drużynowym. Tym razem na podium nie stanął.
- zaznaczył 34-letni Polak.
Co z igrzyskami za cztery lata?
Unikał odpowiedzi na pytanie, czy wystartuje jeszcze za cztery lata w igrzyskach w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo.
- uciął.
Poniedziałkowy konkurs zakończył zmagania na olimpijskiej skoczni w Zhangjiakou. Igrzyska potrwają do niedzieli.