Dziennik Gazeta Prawana logo

Dobry mecz Gortata

5 czerwca 2009, 16:49
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Marcin Gortat w swoim pierwszym występie w finale ligi NBA zdobył cztery punkty, miał osiem zbiórek, cztery bloki i dwa przechwyty. Jego Orlando przegrał jednak z Los Angeles Lakers 75:100, a rewelacyjny Kobe Bryant zdobył czterdzieści punktów.

"To świetny obrońca, który ma zbierać dużo piłek" - mówił o Gortacie trener Magic Stan Van Gundy w wywiadzie dla amerykańskiej telewizji.

Powiedział to w przerwie między pierwszą a drugą kwartą pierwszego finałowego spotkania. Gortatem zachwycali się też amerykańscy komentatorzy i trudno się dziwić, bo rzeczywiście wykonał dobrą robotę w defensywie.

"Mój indywidualny występ był przyzwoity, ale to nie jest ważne, gdy drużyna przegrała" - mówił polski środkowy. "Najbardziej cieszę się z tych wszystkich bloków. Szkoda, że w nasze poczynania wkradło się dziś zdenerwowanie. " - dodał w rozmowie z serwisem PZKosz.pl.

>>>Lakersi rozbili Orlando. Zobacz wideo

Poniżej oczekiwań zagrał lider Orlando Dwight Howard. Co prawda zaliczył aż piętnaście zbiórek i dwanaście punktów, ale był mało skuteczny. "Liczymy, że się przełamie" - przyznał Gortat, dodając jednocześnie, że aby wygrać kolejne spotkanie, muszą poprawić skuteczność i być bardziej skoncentrowani w grze w obronie.

Nie ukrywał także, że noc z czwartku na piątek polskiego czasu to najwyraźniej nie był ich dzień. Koncertowo grał natomiast lider Jeziorowców Kobe Bryant. "Był fantastyczny. " - dodał Polak, wypowiadając się dla oficjalnej strony Polskiego Związku Koszykówki.

W spotkaniu po raz pierwszy po kontuzji zagrał rozgrywający Magic Jameer Nelson, który z czterema asystami został najlepszym podającym swojej ekipy. Z drugiej strony chwilami widać było, że wiele brakuje mu jeszcze do dojścia do optymalnej formy. W Lakers poza Bryantem bardzo dobrze spisali się zaś Pau Gasol i Andrew Bynum. Pierwszy zdobył szesnaście, a drugi dziewięć punktów. Dla Orlando odpowiednio trzynaście i czternaście zdobyli Hedo Turkoglu i Michael Pietrus.

Mimo gładkiej wygranej lider zespołu z LA Kobe Bryant podkreślał po spotkaniu, że nie wolno lekceważyć przeciwników. "Już nie raz znajdowali się pod ścianą i to dla nich nic nowego. Musimy więc zapomnieć o tym meczu i skupić się na kolejnym" - dodał.

Postawą Bryanta zachwycał się z kolei trener Magików Stan Van Gundy. "Daliśmy mu zbyt wiele swobody w ataku i bezlitośnie to wykorzystał" - analizował amerykański szkoleniowiec. "Nie zmienia to faktu, że " - uzupełnił swoją wypowiedź.

Kolejne spotkanie w nocy z niedzielę na poniedziałek o godzinie 2 polskiego czasu. Mecz na żywo pokaże Canal Plus Sport.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj