Kobe Bryant po raz kolejny udowodnił, że jest jednym z najlepszych strzelców w historii. Piątkowy mecz z Portland Trail Blazers wygrał niemal w pojedynkę. Rzucił aż 65 punktów i zanotował 7 zbiórek. To jego najlepszy wynik w sezonie.
Ale najważniejsze, że Lakersi wygrali, bo ostatnio szło im słabo. Drużyna przegrała aż siedem meczów z rzędu. Jeszcze nigdy zespół prowadzony przez jednego z
najbardziej utytułowanych szkoleniowców w historii, Phila Jacksona, nie miał takiej serii.
Przeciwko drużynie Portland Bryant zagrał fenomenalnie. W czwartej kwarcie zdobył 21 punktów, w tym najważniejszą "trójkę" na 17 sekund przed końcem, która przesądziła o dogrywce. W niej Bryant rządził niepodzielnie, a Lakersi wygrali 116:111.
"Musieliśmy przełamać naszą niemoc. Wierzę, że nam się to udało" - powiedział po meczu Bryant. "Nie patrzę na indywidualne statystyki, najważniejsze, że wygraliśmy. Moją córkę też nie obchodzi, ile punktów rzuciłem. Muszę szybko wrócić do domu, bo obiecałem, że zabiorę ją do kina" - dodał.
65 punktów to dużo, ale do rekordu gwiazdora jeszcze daleko. Jego rekord to 81 punktów - drugi wynik w historii NBA.
Przeciwko drużynie Portland Bryant zagrał fenomenalnie. W czwartej kwarcie zdobył 21 punktów, w tym najważniejszą "trójkę" na 17 sekund przed końcem, która przesądziła o dogrywce. W niej Bryant rządził niepodzielnie, a Lakersi wygrali 116:111.
"Musieliśmy przełamać naszą niemoc. Wierzę, że nam się to udało" - powiedział po meczu Bryant. "Nie patrzę na indywidualne statystyki, najważniejsze, że wygraliśmy. Moją córkę też nie obchodzi, ile punktów rzuciłem. Muszę szybko wrócić do domu, bo obiecałem, że zabiorę ją do kina" - dodał.
65 punktów to dużo, ale do rekordu gwiazdora jeszcze daleko. Jego rekord to 81 punktów - drugi wynik w historii NBA.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz