– mówił 33-letni zawodnik WKS Śląsk Wrocław.
Złoty medal olimpijski to ostatni krążek, jakiego brakuje mu do bogatej kolekcji. Jest mistrzem świata (2015), dwukrotnie Europy (2010, 2016), a teraz po raz drugi wywalczył srebro igrzysk. Osiem lat temu uległ Estończykowi Gerdowi Kanterowi.
- podkreślił.
Po ostatnim rzucie Hartinga, po którym Niemiec wyprzedził podopiecznego Witolda Suskiego, Małachowski starał się jeszcze skupić, ale – jak zaznaczył – nie było to wcale takie proste.
- ocenił Polak.
Mistrz świata zapewnił także, że nie dał się uśpić. – mówił.
Małachowski nie wyglądał jednak na załamanego. Podkreślił kilka razy, że jest szczęśliwy, ale i... zmęczony.
- powiedział.
W trakcie konkursu często kontaktował się ze swoim przyjacielem, dwukrotnym mistrzem olimpijskim w pchnięciu kulą Tomaszem Majewskim.
– przypomniał.
Jasinski trenuje ze swoimi ojcem Mirosławem, który pochodzi z Bydgoszczy. Również jego matka jest Polką.
Złoty medal olimpijski pozostaje jednak największym niezrealizowanym sportowym marzeniem Małachowskiego.
– dodał.
O Hartingu powiedział jeszcze:
Małachowski na razie nie myśli o zakończeniu kariery. – ocenił.
Medal zadedykował wszystkim Polakom. - zaznaczył.
Olimpijski krążek prawdopodobnie trafi na licytację.
To czwarty polski medal zdobyty w Rio de Janeiro. Wcześniej złoto wywalczyły wioślarki Magdalena Fularczyk-Kozłowska i Natalia Madaj w dwójce podwójnej, a brąz ich koleżanki Monika Ciaciuch, Agnieszka Kobus, Maria Springwald i Joanna Leszczyńska w czwórce podwójnej oraz w wyścigu ze startu wspólnego kolarz Rafał Majka.