Na ławie oskarżonych zasiadł też notariusz
Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do sądu pod koniec 2024 r., a w środę miała miejsce pierwsza rozprawa. Razem z Zofią N.-K. na ławie oskarżonych zasiadł też notariusz.
Na początku rozprawy obrońca sportsmenki zawnioskował o wyłączenie jawności, wskazując, że sprawa ma charakter rodzinny i prywatny. Do wniosku przyłączył się też obrońca notariusza. Następnie sędzia Ewa Grabowska zarządziła krótką przerwę, po której wyłączyła jawność procesu z uwagi na ważny interes prywatny.
Darowizna miała nastąpić tuż przed śmiercią ojca
O sprawie zrobiło się głośno w 2023 r. Ujawnił ją Onet.pl. Wówczas prokuratura postawiła Zofii N.-K. zarzut dotyczący nieprawidłowości przy próbie przejęcia przez nią mieszkania w centrum stolicy, które wcześniej należało do jej ojca.
Śledczy podejrzewali, że w momencie przepisywania mieszkania na córkę stan zdrowia mężczyzny nie pozwalał na to, by była to świadoma decyzja. Darowizna miała nastąpić tuż przed jego śmiercią, co oburzyło innych członków rodziny, którzy uznali, że sportsmenka weszła w posiadanie mieszkania w sposób niezgodny z prawem.
Zofia N.-K., jak i notariusz nie przyznali się do winy
W 2024 r. śledztwo zakończono, a prokuratura oskarżyła Zofię N.-K. o oszustwa na szkodę o znacznej wartości. Z kolei notariuszowi zarzuciła niedopełnienie obowiązków służbowych. Sportsmence grozi do 10 lat więzienia.
Zarówno Zofia N.-K., jak i notariusz nie przyznali się do winy. Sama Zofia N.-K. w swoim oświadczeniu wystosowanym wcześniej w mediach podkreślała, że "nie ma nic do ukrycia", "sprawa ma charakter rodzinny", i że "została pomówiona".