Zdobywca Złotej Piłki zmarnował rzut karny
PSG prowadzenie objęło w 38. minucie, gdy na listę strzelców wpisał się Gruzin Chwicza Kwaracchelia. Flamengo wyrównało w 62. po skutecznie wykonanym rzucie karnym przez Włocha Jorginho.
W 78. minucie na boisku w paryskiej drużynie pojawił się Ousmane Dembele. Zwycięzca tegorocznych plebiscytów na najlepszego piłkarza nie zdołał jednak rozstrzygnąć meczu. Co więcej 28-letni Francuz nie trafił też w serii rzutów karnych.
Te fatalnie wykonywali jednak zawodnicy z Rio de Janeiro. Do siatki trafił tylko Urugwajczyk Nicolas de la Cruz w pierwszej serii. Cztery kolejne próby były nieudane; wszystkie zatrzymał bramkarz Matwiej Safonow.
W PSG oprócz Dembele pomylił się też jego rodak Bradley Barcola. Skuteczni z jedenastu metrów byli natomiast Portugalczycy Vitinha i Nuno Mendes.
32 zespoły zagrają w Klubowych Mistrzostwach Świata
Puchar Interkontynentalny wrócił w 2024 roku do piłkarskiego kalendarza, choć w innej formie. Ma to związek ze zmianą dotychczasowej formuły Klubowych Mistrzostw Świata. Międzynarodowa Federacja Piłkarska (FIFA) powiększyła turniej z siedmiu do 32 zespołów. Rozbudowana impreza, która ma być rozgrywana co cztery lata, po raz pierwszy odbyła się czerwcu i lipcu bieżącego roku w USA. W finale Chelsea Londyn pokonała PSG 3:0.
Jednocześnie przywrócono rywalizację o Puchar Interkontynentalny. W przeszłości o to trofeum walczyli na neutralnym terenie, często w Japonii, zdobywcy Pucharu Europy (później Ligi Mistrzów) i Copa Libertadores, czyli najlepszy zespół Ameryki Południowej.
Drużyna z Europy jest pewne gry w finale
Od ubiegłego roku, w związku z tym, że klubowe MŚ będą rozgrywane co cztery lata, o Puchar Interkontynentalny walczą mistrzowie poszczególnych konfederacji. To miniturniej, który wyłania finałowego rywala dla zwycięzcy Ligi Mistrzów UEFA, co oznacza, że drużyna z Europy - w tym przypadku PSG - jest pewna występu w decydującym spotkaniu. Flamengo w spotkaniu o prawo gry w finale wygrało z egipskim zespołem Pyramids FC 2:0.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.