Dziennik Gazeta Prawana logo

Jest dochodzenie w "sprawie Mysony"

2 maja 2008, 15:28
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Mamy kolejny odzew w sprawie incydentu, który miał miejsce trzy tygodnie temu po meczu ŁKS-Widzew. Łódzka prokuratura wszczęła w piątek dochodzenie w sprawie nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych oraz znieważenia z powodu przynależności narodowej.

Po meczu 25. kolejki Orange Ekstraklasy piłkarz ŁKS Arkadiusz Mysona miał na sobie koszulkę z antysemickimi napisami. Zawodnik przeprosił później za swe zachowanie. Wyjaśnił, że koszulkę dostał od kibica i włożył ją nie wiedząc o napisach. O sprawie napisał dwa dni temu jeden z dzienników ogólnopolskich. Rzecznik łódzkiej prokuratury Krzysztof Kopania powiedział, że w oparciu o doniesienia medialne, prokuratura "wdrożyła czynności sprawdzające, po których podjęto decyzję o wszczęciu dochodzenia".

Dodał, że sprawa jest badana pod kątem ewentualnego naruszenia dwóch przepisów. Pierwszy dotyczy nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, co jest zagrożone karą do dwóch lat więzienia. Drugi mówi o publicznym znieważeniu z powodu przynależności narodowej. Za naruszenie tego przepisu grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.

Mysona został już ukarany przez ŁKS grzywną w wysokości 30 tys. zł i półroczną dyskwalifikacją. Kara dyskwalifikacji została zawieszona na rok. Z kolei Komisja Ligi Ekstraklasy SA poinformowała, że od 30 kwietnia zawodnik nie może grać w meczach ligowych i pucharowych do czasu rozpatrzenia sprawy. Mysona został zobowiązany do stawienia się na posiedzeniu Komisji 5 maja.

W środę na konferencji prasowej Mysona tak przedstawił incydent: "Po meczu z Widzewem piłkarze ŁKS cieszyli się ze zwycięstwa. Rzuciliśmy naszym sympatykom swoje koszulki meczowe. Jeden z kibiców dał mi w zamian t-shirt i poprosił, bym go założył. Nie przyszło mi do głowy, by sprawdzić jaki jest na nim napis. Zwrócił mi na niego uwagę Sebastian Mila, który stał obok mnie. Gdy zobaczyłem, co jest na tej koszulce natychmiast ją zdjąłem i wyrzuciłem. Miałem ją na sobie dwadzieścia, może trzydzieści sekund. To mnie jednak nie usprawiedliwia".

"Chciałbym przeprosić zwłaszcza kibiców i działaczy Widzewa. Takie rzeczy nie powinny mieć miejsca na żadnym stadionie" - mówił Mysona.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj