Dziennik Gazeta Prawana logo

Zahorski strzela jak Ronaldinho

6 sierpnia 2008, 23:09
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Tomasz Zahorski pokazał, że należy mu się stałe miejsce w reprezentacji Polski. Wczoraj strzelił trzy bramki, z czego jedną z przewrotki, której nie powstydziłby się nawet Ronaldinho. Po prostu musisz to zobaczyć.

Sam wynik z Maccabi Hajfa nie miał większego znaczenia, bo juniorzy z przeciętnego izraelskiego klubu nie mieli szans na nawiązanie równorzędnej walki nawet z głębokimi rezerwami reprezentacji Polski. Ważniejsza była postawa naszych piłkarzy, którzy już wkrótce powinni pomóc narodowej drużynie w kwalifikacjach do mistrzostw świata - pisze DZIENNIK.

Już przed meczem okazało się, że Leo Beenhakker nie będzie mógł zrealizować wszystkich planów. Koniecznie chciał przetestować ustawienie 1-4-2-3-1, a na szpicy miał zagrać Robert Lewandowski. "Ma drobny uraz. Lepiej niech odpocznie przed piątkowym meczem w lidze" - tłumaczył Beenhakker nieobecność zawodnika Lecha Poznań.

Wysuniętym napastnikiem został więc Tomasz Zahorski, który już po kwadransie wzorowo wywiązał się ze swojego zadania. Akcję w środku pola zaczął Adam Danch, który zagrał na skrzydło do Jakuba Rzeźniczaka. Temu dość przypadkowo udało się dokładnie dośrodkować do napastnika Górnika Zabrze, który z sześciu metrów nie mógł się pomylić.

Potem były kolejne dobre akcje Polaków, którzy bez specjalnego wysiłku spychali rywali do momentami rozpaczliwej defensywy. Świetnie z rzutu wolnego uderzał Radosław Majewski, ale izraelski golkiper Huim Ziskind kapitalnie interweniował. 35.minuta należała do Sławomira Peszki. Najpierw z pola karnego głową posłał piłkę w słupek, a w następnej akcji wykazał się już większą precyzją, a asystę przy tym golu zaliczył Majewski.

W drugiej połowie Beenhakker wprowadził do gry aż ośmiu nowych piłkarzy. Na boisku został jednak Zahorski, który najwyraźniej postanowił udowodnić, że w tej drużynie jest zdecydowanie najgroźniejszym snajperem. Jego partnerem w ataku był już wtedy Bartłomiej Dudzic, który również miał satysfakcję z podania otwierającego drogę do bramki.

Dwa gole natchnęły Zahorskiego do gry z polotem. W 66 minucie zdobył najpiękniejszego gola w swojej karierze. Była to klasyczna przewrotka, piłka wylądowała w siatce tuż pod poprzeczką.

Ostatnią bramkę w meczu strzelił duet z zaplecza ekstraklasy, czyli Tomasz Lisowski - Piotr Kuklis.

Widzewiacy wzorowo rozmontowali izraelską obronę. Wysokie zwycięstwo powinno być jeszcze wyższe. Ale Polacy dla rywali, którzy dwa dni wcześniej nie potrafili pokonać nawet juniorów Lecha Poznań (1:1) byli wyjątkowo pobłażliwi. Na pewno tak łatwo nie będzie 20 sierpnia we Lwowie. Beenhakker zapowiedział, że kilku piłkarzy, którzy zagrali wczoraj we Wronkach może liczyć na powołanie na mecz z Ukrainą. Na pewno jednym z nich będzie Zahorski. Kto jeszcze? Majewski, Peszko, a być może także Tomasz Jodłowiec i Maciej Rybus. Dla każdego z nich każde kolejne zgrupowanie i treningi z Leo Beenhakkerem będą nowym cennym doświadczeniem.

(Zahorski 15', 53', 66', Peszko 36', Kuklis' 90') POLSKA: Przyrowski 5 (46' Stachowiak 5) - Rzeźniczak 5 (46' Pawelec 5), Jodłowiec 5 (46' Pazdan 5), Polczak 6, Wysocki 4 (46' Król Ż 4) - Danch 6, Bandrowski 6 (46' Kuklis 6), Peszko 6 (46' Pawłowski 5), Majewski 6 (46' Dudzic 6), Rybus 5 (46' Lisowski 6) - Zahorski 8

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj