: To radość, której nie można opisać słowami. Spełniło się moje największe marzenie.
Myślę, że przez cały turniej pokazaliśmy bardzo dobrą grę w piłkę nożną i zasłużyliśmy na ten tytuł. Gdy dotknąłem pucharu, miałem łzy w oczach. Byliśmy lepszą drużyną i w końcu znaleźliśmy swoje miejsce w Europie.
Organizacja gry Hiszpanów w środkowej strefie boiska zadecydowała o ich ostatecznym i zasłużonym zwycięstwie nad Niemcami.
Na początku turnieju znakomicie spisywał się David Villa, w końcowej fazie postawą imponował Fernando Torres. Wyróżnić trzeba jeszcze bramkarza Ikera Casillasa. Hiszpanie świetnie radzili sobie z piłką i to właśnie było ich znakiem rozpoznawczym.
U Niemców z kolei można pochwalić konsekwencję w grze, ale zgubił ich brak finezji. Michael Ballack nie był tym graczem, co w poprzednich spotkaniach. Lukas Podolski i Miroslav Klose nie potrafili odnaleźć się pod hiszpańską bramką.
A może zgubiła Niemców ich pewność siebie? Każdy widział w nich faworytów, oni chyba też. Tym razem młodość wygrała z doświadczeniem.
Wykonaliśmy kawał dobrej roboty, wygraliśmy. Nie zostanę jednak z drużyną, tak jak wcześniej zapowiedziałem odchodzę.
Myślę, że jeszcze nie zdajemy sobie sprawy z tego co osiągnęliśmy. Po czterdziestu czterech latach udało nam się znowu wygrać wielki turniej. To najlepsze uczucie jakie może mieć piłkarz - spełniły się wszystkie nasze marzenia. Co ważniejsze przez cały turniej graliśmy piękną piłkę.
Jesteśmy przy tym bardzo młodzi więc za dwa lata powalczymy o tytuł mistrzów świata w RPA.
: Na końcu pokazaliśmy jak należy grać w piłkę nożną. Gdy sędzia po raz ostatni gwizdnął nie mogłem uwierzyć w to, że jesteśmy mistrzami Europy. Jednak odczuwam też bardzo duże zmęczenie.
To smutne, gdy dochodzi się już tak daleko i przegrywa tak naprawdę najważniejszy mecz w turnieju. Nie może być jednak tak, że jedno spotkanie przekreśla ogólną postawę w trakcie całego turnieju. W konfrontacji z Hiszpanią zrobiliśmy jeden, czy dwa błędy za dużo.
Na końcu zabrakło nam też siły, mamy za sobą kilka bardzo trudnych pojedynków.
Niestety dobra postawa niemieckich piłkarzy nie starczyła na znakomicie grających Hiszpanów. To, że dotarliśmy do finału jest już dużym sukcesem i nie możemy o tym zapomnieć. Chcę pogratulować szkoleniowcowi Joachimowi Loewowi i zawodnikom. Jestem mocno przekonany o tym, że ta drużyna jest w stanie osiągnąć jeszcze znacznie więcej, najpóźniej w mistrzostwach świata w RPA w 2010 roku.
Myślę, że na pochwałę zasłużyli przede wszystkim Hiszpanie. Oczywiście, że jesteśmy zawiedzeni, przecież przegraliśmy, ale uważam, że przez ostatnie sześć tygodni moi zawodnicy pokazali, że umieją grać w piłkę. W szatni powiedziałem swoim graczom, że nie mają już nic do stracenia.
Udało nam się dotrzeć do finału, a to jest coś wielkiego. Nasi rywale znacznie lepiej się od nas zaprezentowali i częściej zagrażali naszej bramce. Może bramka nie padła z klarownej sytuacji, ale to w tej chwili nie jest istotne.
Niestety stoimy po tej stronie, która raczej nie ma czego świętować. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że prawdziwe uczucie zawodu przyjdzie dopiero za parę dni, tygodni, czy nawet lat. Mieliśmy na celu wygranie całego turnieju i mało zabrakło. Hiszpanie byli do pokonania, dlatego to tak bardzo boli. Dla mnie były to ostatnie mistrzostwa Europy w karierze piłkarskiej, nie wiem jeszcze, czy wytrzymam do mundialu w 2010 roku.
Zabrakło w naszej grze ofensywnej agresywności, jaką sobie założyliśmy przed spotkaniem. Oczywiście, że atmosfera w drużynie nie jest teraz najlepsza, przecież nie zdobyliśmy tytułu. Nie możemy jednak zapomnieć, że przed nami eliminacje mistrzostw świata i o Euro 2008 musimy jak najszybciej zapomnieć.
Nareszcie, nareszcie, nareszcie jesteśmy też najlepsi w piłce nożnej. Swoją wyższość udowodniliśmy już w koszykówce i tenisie, teraz i nam się udało.
Zasłużyliśmy na wygraną, bo byliśmy po prostu lepsi, nie tylko w niedzielnym finale, ale podczas całego turnieju.
Strzeliłem w całych mistrzostwach dwie bramki i udowodniłem, że nie przez przypadek byłem królem strzelców w Hiszpanii.