Dziennik Gazeta Prawana logo

Równe szanse na awans Lecha i Unidese

15 stycznia 2009, 23:33
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dyrektor generalny włoskiego Udinese Pietro Leonardi - jeden z najmłodszych włoskich menadżerów sportowych - z wielkimi nadziejami, ale i obawami, czeka na rundę wiosenną. Rywale Lecha Poznań w III rundzie Pucharu UEFA w lidze grają słabo i jest już pewne, że nie powtórzą już sukcesu z poprzedniego sezonu, czyli nie zakwalifikują się do europejskich pucharów - pisze DZIENNIK.

- przyznaje Leonardi. "Porażka w ostatniej jesiennej kolejce z Milanem 1:5 psuje i tak fatalną ocenę jesieni. Zaledwie 22 zdobyte punkty to kiepski wynik, jak na nasze oczekiwania. Ponieśliśmy aż siedem porażek. To koszmar" - martwi się Włoch.

>>>Italia na drodze Kolejorza

Znacznie lepiej Udinese radziło sobie w Pucharze UEFA. Teraz jednak na drodze Włochów staje Lech. "Byłem zdziwiony, kiedy po losowaniu widziałem zadowolenie, na twarzach wielu działaczy naszego klubu. Osobiście jestem innego zdania i powoli rację przyznają mi zarówno trener jak i zawodnicy. Wręcz przeciwnie. Doceniam poziom polskich klubów i piłkarzy. To, że Lech jest liderem waszej ekstraklasy nie jest na pewno przypadkiem" - mówi dyrektor klubu z Udine.

"Nie ukrywam, że obserwujemy ze szczególną uwagą wielu zawodników Lecha. Także pod kątem zaangażowania ich do naszego zespołu. Okienko transferowe jest obecnie otwarte i wiele może się jeszcze wydarzyć, ale nie zamierzamy zdradzać naszych planów. Byliśmy wstępnie zainteresowani Robertem Lewandowskim, ale prawdopodobnie w ogóle nie przeprowadzimy żadnych transferów. Naszym problemem w tym sezonie nie jest bowiem zbyt słaby skład, lecz zbyt wiele kontuzji podstawowych zawodników. Większość z nich doszła już jednak do zdrowia" - zdradza Leonardi.

>>>"Unidese może wrócic do wielkiej formy"

Po słabej rundzie jesiennej zaczęło być głośno o tym, że klub zmieni trenera. "To tylko pogłoski z mediów. Znamy doskonale powody naszej słabej gry i wiemy, że trener Pasquale Marino nie ponosi za to winy. W zeszłym roku dzięki dobrej pracy Marino byliśmy o włos od awansu do Ligi Mistrzów. W kierownictwie klubu ma wciąż pełne poparcie. Wiosną chcemy odrabiać straty w lidze. Koncentrujemy się też na mecze z Lechem. Nasz budżet wynosi ok. 30 mln euro - to niewiele jak na Serię A. Nie możemy więc szaleć z wydatkami. Mimo to udaje nam się wychować wielu piłkarzy, którzy z Udine trafiają do reprezentacji, jak np. mistrz świata Vincenzo Iaquinta. Szukamy mniej znanych zawodników. Ostatnio trafił do nas obrońca Niki Zimling z duńskiego Esbjergu. Był wolnym piłkarzem, a jestem pewien, że doskonale poradzi sobie w Serie A. Jak już kogoś wypatrzymy, to z reguły mamy rację".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj