Dobrze, że takie makabryczne pomyłki nie zdarzają się często. Angielski klub Bishop Auckland FC omyłkowo wydrukował nekrologi poświęcone pamięci swojego najsłynniejszego zawodnika - Tommy'ego Farrera. Sędziwy, 87-letni były gracz był zszokowany, kiedy przeczytał w gazecie, że... nie żyje.
Błąd wyszedł na jaw dopiero kiedy prezes klubu zadzwonił do żony piłkarza z kondolencjami.
Zaskoczona Gladys Farrer wyjaśniła prezesowi, że jej męża rzeczywiście nie ma w domu, ale podkreśliła, że poszedł tylko po gazety i za kilka minut będzie mógł porozmawiać z działaczem.
"Przyznam, że nie jest mi nawet przykro - na początku uznałem to po prostu za żart" - powiedział później dziennikarzom Farrer.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|