Nasi piłkarze wrócili z Belfastu. Do meczu z San Marino będą się szykować na Śląsku. Na lotnisku w Pyrzowicach nie było wylewnych powitań i biało-czerwonych flag. Kibice, wściekli na kadrowiczów, nie pojawili się w hali przylotów. Piłkarze ze spuszczonymi głowami przemknęli do autokaru.
>>> Dni Beenhakkera są policzone
Podopieczni Leo Beenhakkera zamieszkają w tyskim hotelu Piramida. Na Stadionie Śląskim będą przygotowywać się do spotkania z San Marino. Mecz odbędzie się w środę na stadionie miejskim w Kielcach.
Tym razem w Pyrzowicach nie było tłumu fanów. Jednym z nielicznych kibiców był mieszkaniec Bytomia, który z synem przyjechał zrobić pamiątkowe zdjęcie. "Przeżyliśmy w sobotę jedno z największych upokorzeń jako polscy kibice. Mimo to zdecydowaliśmy się tu przyjechać" - powiedział.
"Zagraliśmy wczoraj słaby mecz, popełniliśmy wiele błędów, a po utracie trzech goli trudno myśleć o wygranej. Kilka razy uratował nas w innych meczach, a zawsze jest tak, że " - powiedział asystent Beenhakkera Rafał Ulatowski.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|