Łukasz Fabiański ma naprawdę dobre serce. Bramkarz Arsenalu Londyn uratował życie... malutkiej zielonej żabce. Niewielki płaz pojawił się na murawie boiska w Tychach i niechybnie zginąłby pod butami piłkarzy polskiej drużyny, gdyby nie poczciwy "Fabian", który złapał ją w rękawice i wyniósł poza boisko.
Godne pochwały zachowanie naszego reprezentanta chyba jednak nie poruszy Leo Beenhakkera. "Fabian" będzie musiał wywalczyć sobie miejsce w składzie na mecz z San Marino przez dobrą postawę na treningach...
Ze słów "Don Leo" wynika, że gdyby nie infekcja jelit, Fabiański zagrałby już z Irlandią Północną. Zamiast szaleć między słupkami na Windsor Park, leżał chory w hotelu. Na szczęście odzyskał już zdrowie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|