Działamy prawnie. Wszystkie dokumenty są złożone w KRS. Jest to instytucja jawna i każdy, kto udowodni, tutaj cytuję, swój "interes prawny", może mieć wgląd w dokumenty.
Problem w tym, że ci panowie nijak tego interesu swojego udowodnić nie umieją.
Tak zadecydowaliśmy. To oni nam zarzucają szereg nieprawidłowości, niech więc nam je udowodnią. A nie my będziemy pokazywać, że jesteśmy czyści.
Już odbyły się rozprawy w tej sprawie i jakoś żadnych dokumentów jak dotychczas nie potrafili przedstawić. Kwestionują delegatów z różnych klubów, ale to normalna sprawa. Proszę
spojrzeć na wybory w PZPN. Tam pan Cacek z Widzewa Łódź przyjechał jako przedstawiciel Cracovii. To się zdarza. Ja zresztą sam nie znam wszystkich działaczy, wszystkich prezesów. To kluby
delegują na zjazd swoich ludzi. A o tych pełnomocnictwach in blanco tylko wszyscy mówią, ale nic udowodnić nie potrafią. W publikacjach prasowych jako przykłady padają nazwiska ludzi,
których w ogóle nie było na sali. Nie wiem, o co chodzi tym panom. Większość z nich znam i nawet z nimi współpracowałem. Oni mają jakiś problem w tym, że jestem z Koszalina, a rządzę w
ich terenie, czyli Szczecinie. Są niezadowoleni, że nie zostali wybrani po raz kolejny do władz, nie wiem.
Proszę pana, ja naprawdę nie mam pojęcia, jak delegaci docierali na zjazd. I niespecjalnie mnie to w ogóle interesuje. A te bzdury o autokarach to już słyszę od dłuższego czasu. Po
pierwszych wyborach próbowali uderzać w te same tony i jakoś im nie wyszło. Już mam tego dość. My tu się kopiemy, a w Polsce się z nas śmieją. A my naprawdę mamy młody dynamiczny
związek, z ludźmi, którzy poświęcają się pracy na rzecz tutejszej piłki.
Byłem pierwszym, który nie chciał, żeby Łukasz został dyrektorem biura w Koszalinie. Wiedziałem, czym to grozi i jak to się skończy. To nie ja zatrudniałem mojego syna, tylko prezes
Grzegorz Maciejasz. Z drugiej strony Łukasz się jednak doskonale nadaje do takiej pracy. Skończył dwa fakultety, jest dynamiczny, ma pasję.
Oczywiście, że nie. Byłem przeciwko temu.
To była wina wydziału sędziowskiego. Nie zatwierdzono zasad, które najpierw przedstawiono arbitrom, i według których miały odbywać się kwalifikacje. W pewnym momencie zmienione zostały
zasady i okazało się, że Łukasz jest pierwszy. To wszystko. Ja nawet nie znałem tego rankingu, nie wiedziałem, że Łukasz według tych zasad, które zostały ostatecznie zmienione, był
dopiero czwarty. A teraz ktoś to wyciąga i wykorzystuje przeciwko mnie.
Nigdy w życiu my jako związek zachodniopomorski nie kupiliśmy nic od pana Maciejasza. My organizujemy przetargi.
Nie wiem. Nie mam pojęcia.
No może ma pan rację. To chyba rzeczywiście nie jest do końca w porządku.