Dziennik Gazeta Prawana logo

Boruc: Żona mnie oszukuje, teściowa śledzi

3 lipca 2009, 09:04
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Reprezentacyjny bramkarz postanowił wreszcie wytłumaczyć swoje fatalne błędy na boisku. Jak mówi, to nie przez papierosy i alkohol. Za swoją słabą formę w meczach w Bratysławie i Belfaście Borubar obwinia żonę i teściową.

"Borubar" poskarżył się na rodzinę w wywiadzie udzielonym na łamach "Rzeczpospolitej".

Szantażowanie, granie na uczuciach. Chociażby takich jak wiadomość od żony, że nie zobaczę więcej swojego syna. Ona wychodzi z założenia, że jest poszkodowana, i jej jedynym zajęciem jest zepsucie mi życia. Chociaż gdyby była prawdziwym psychologiem, na pewno wiedziałaby, że nie może tak się zachowywać, bo niszczy w ten sposób także nasze dziecko" - opowiada Boruc.

W mediach długo przewijała się sprawa rozwodu bramkarza. Jednak jak się okazuje piłkarz nadal go nie dostał. . Kasia wyprowadziła się pierwsza, przed mistrzostwami Europy, powiedziała, że ma dość takiego życia. Zresztą rozstawaliśmy się już dwa razy wcześniej. Na Euro było jeszcze kulturalnie, rozmawialiśmy przez telefon, uzgadnialiśmy szczegóły rozstania. Później urodził się Alex. Beenhakker dał mi dzień wolny, żebym mógł go zobaczyć. W szpitalu rozpłakałem się ze szczęścia, myślałem, że będę mógł się z nim normalnie widywać. Podzieliliśmy majątek, dałem żonie naprawdę dużo, choćby pięć mieszkań w Warszawie. Polskie prawo jest takie, że jeśli w rodzinie jest małe dziecko, to nie dostanie się rozwodu, gdy moja żona powie w sądzie, że mnie kocha. Nie potrafię sobie teraz ułożyć życia, wyciszyć się, tak jak chcę" - mówi "Borubar".

"Kiedy jadę z wizytą do syna, nie mogę z nim posiedzieć sam przez dziesięć minut. Kaśka zakłada buty na obcasach tylko po to, by Alex cały czas patrzył na nią, kiedy chodzi obok. Jak wychodzę z nim na spacer, metr za mną idzie teściowa, bo boi się, że go porwę. Bez przerwy mnie prowokują. Próbowałem milczeć, kiedy słyszałem same przykrości, ale żona zawsze żyła moim życiem i tak jej zostało. Siedzi na <plotku> i czyta o mnie nowości. A kiedy krzyknąłem, bo nie wytrzymałem, w domu była radość, bo dziecko się przeze mnie rozpłakało" - opowiada golkiper Celtiku.

"Tata był w Glasgow, żeby po raz kolejny napić się ze mną piwa. Poznał moją partnerkę Sarę i bardzo ją polubił. Powiedział jasno, że to moje życie i najważniejsze, żebym był szczęśliwy. nie pozwalała mi nawet dać większej kwoty własnemu ojcu, mówiąc, że coś mu jeszcze strzeli do głowy, jak zobaczy taką kasę. Sam pomoc od ojca też dostałem dopiero wtedy, gdy rozstałem się z Kasią. Miałem 21 lat i pstro w głowie. Później po jednym z rozstań powiedziała, że jedyne, czego żałuje, to to, że nie ma ze mną dziecka. Nie byłem pewny, że właśnie z tą kobietą chcę je mieć, tak jak nie byłem zdecydowany, że z nią chcę spędzić resztę życia. - mówi Artur.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj