Dziennik Gazeta Prawana logo

Grembocki pracuje do pierwszej porażki

19 sierpnia 2009, 08:32
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Właściciel Polonii Janusz Wojciechowski w kwietniu po remisie swojej drużyny z Lechią Gdańsk zwolnił trenera Bogusława Kaczmarka i powierzył zespół Jackowi Grembockiemu. Wiele wskazuje na to, że ewentualna strata punktów przez Polonię w najbliższym meczu z gdańskim klubem będzie oznaczać koniec pracy Grembockiego.

Wyrok na trenera Polonii zapadł już kilkanaście dni temu. Niespodziewane zwycięstwa nad Śląskiem 3:2 i niedawne w Poznaniu nad Lechem 4:2 tylko go odroczyły. Wojciechowski, który słynie z irracjonalnych zachowań, tym razem . Spokojnie czeka, aż Grembocki da mu pretekst. Jednym słowem obecny szkoleniowiec Polonii utrzyma się na pozycji, tylko dopóki będzie zwyciężać.

Wojciechowski dogadał się już z Franciszkiem Smudą, a warunki pracy zostały spisane. Według bardzo korzystnego dla Smudy kontraktu (milion złoty za sezon, nawet w przypadku wcześniejszego zerwania umowy) będzie miał do dyspozycji także swoich współpracowników, m.in. drugiego trenera Marka Bajora i dyrektora Zdzisława Kapkę.

Aby Wojciechowski nie wprowadzał swojego planu w życie już teraz, przekonali go Smuda i mający coraz więcej do powiedzenia w Polonii Michał Listkiewicz. "Nie może być tak, że chłop wygrywa i wyrzuca się go za drzwi. W sporcie najważniejszy jest sukces. Jak jest sukces i wszystko hula, to nie ma sensu tego zmieniać. W tym wszystkim trzeba mieć trochę czucia. Wojciechowski to fajny facet, ale niedługo działa w futbolu i być może dlatego wcześniej bywał trochę impulsywny w podejmowaniu decyzji" - powiedział DZIENNIKOWI Smuda.

Zapytany, czy już definitywnie zrezygnował z objęcia Polonii, odparł: "W tym zawodzie trzeba być gotowym na propozycję z każdego klubu. Spokojnie czekam. Nie wykluczam, że będę bez pracy nawet do końca rundy jesiennej. Mam co robić w domu. Naprawiam właśnie stół i robię inne pierdoły, na które nie miałem czasu wcześniej. Dla mnie ta robota jest jak narkotyk, długo bez niej nie wytrzymam" - dodał trener, który nie ukrywa, że wciąż wierzy również w objęcie reprezentacji Polski.

Według informacji DZIENNIKA wpływowi działacze PZPN wskazali już jako następcę Beenhakkera Stefana Majewskiego, lobby popierające Smudę jest jednak coraz silniejsze. Wśród jego zwolenników znajduje się m.in. szara eminencja polskiej piłki, szef firmy SportFive Andrzej Placzyński.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj