Dziennik Gazeta Prawana logo

Bakero: Nie myślę o świętowaniu, bo to się źle kończy

2 maja 2011, 21:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Przed wtorkowym finałem piłkarskiego Pucharu Polski, w którym zagrają Legia Warszawa i Lech Poznań, trener zespołu z Wielkopolski Jose Mari Bakero podkreślił, że nie myśli o ewentualnym świętowaniu sukcesu, bo kiedyś na jego drużynie to się już zemściło.

"Jeżeli specjaliści uważają, że jesteśmy faworytem tego spotkania, to przyjmuję takie wyzwanie" - rozpoczął konferencję prasową Bakero. "Szanujemy przeciwnika, który podobnie jak my zasłużył na ten finał i zdajemy sobie sprawę z tego, że będzie to trudne spotkanie. Przybyliśmy jednak do Bydgoszczy z zamiarem zwycięstwa i uważam, że jesteśmy w stanie zdobyć jutro ten puchar" - dodał.

Zapytany o plany na świętowanie po ewentualnym zwycięstwie Bakero powiedział: "Jeszcze jako zawodnik wraz z moją drużyną jechałem na mecz do Kadyksu, gdzie zwycięstwo z tamtejszą drużyną dawało nam mistrzostwo. Już przed meczem wiedzieliśmy dokładnie co nas czeka w Barcelonie po zwycięstwie - wielka feta. To właśnie nas zgubiło i przegraliśmy 0:4. Na nasze szczęście Atletico Madryt przegrało wówczas z Realem Sociedad 1:2 i dzięki temu mogliśmy jednak świętować. Mieliśmy jednak poczucie, że coś przegraliśmy, była to dla nas mała katastrofa. Nie planujemy więc przed wtorkowym finałem Pucharu Polski żadnego świętowania, dopóki sędzia nie zagwiżdże po raz ostatni".

Przed swoimi zawodnikami trener postawił przed finałowym meczem trzy cele. Pierwszym jest zwycięstwo, drugim awans do europejskich pucharów, a trzecim pokonanie Legii, z którą każde spotkanie jest wielkim wyzwaniem.

"Dla wszystkich, począwszy ode mnie, poprzez cały sztab szkoleniowy i medyczny, aż po samych zawodników, jest to w tej chwili najważniejsze wydarzenie. Musimy zapomnieć teraz o wszystkich innych pojedynkach i skupić się na finale. Chcemy przeżyć fantastyczną przygodę, dobrze zagrać, a potem cieszyć się ze zwycięstwa" - podkreślił szkoleniowiec Lecha Poznań.

Wygrana z Legią w ligowym pojedynku daje Lechowi lekką przewagę przed finałem, a także wskazuje na pewne elementy gry, które mogą decydować o wyniku spotkania. "Najważniejsze jest wykorzystanie wszystkich dobrze wykonanych elementów ze spotkania ligowego w jutrzejszej walce o puchar Polski. Dla mnie liczy się cała drużyna, nie tylko pojedynczy zawodnicy. Na boisku zagra nie jedenastu, a czternastu piłkarzy. Postaramy się by ci, którzy wejdą na zmianę, wpłynęli na ożywienie gry" - podsumował trener Lecha.

Początek meczu finałowego finału na stadionie bydgoskiego Zawiszy o godz. 18.30.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj