Początkowa kwota, jaką Turcy byli gotowi wyłożyć za Mierzejewskiego, wynosiła trzy miliony euro, czyli około 12 milionów złotych. Ostatecznie została wywindowana aż do 21 milionów. Na całość tej sumy Wojciechowski będzie musiał poczekać do czerwca przyszłego roku. Na razie otrzyma tylko osiem milionów, a w kolejnych ratach po cztery i dziewięć.

"Nie dostanę pieniędzy jednorazowo. Na początku otrzymam osiem milionów. Następną transzę będę miał w grudniu. Nie miałem oporów w otrzymaniu kwoty w ratach, bo są zabezpieczone gwarancjami bankowymi" - wyjaśnia nam prezes, który nie jest w pełni usatysfakcjonowany sumą uzyskaną z transferu.

"Myślę, że gdybym wykazał się trochę lepszym kunsztem, to dostałbym jeszcze lepszą cenę. Znam swoje możliwości jeśli chodzi o negocjacje, bo moje życie jest ich pełne. Czy to są Turcy, Izraelczycy czy Chińczycy to są to tylko partnerzy do rozmowy. To kwestia wyczucia tego co można zrobić, co partner oczekuje i co samemu ma się do zaoferowania" - kończy Wojciechowski.

>>>Czytaj także: Włosi kupują nasz doping!