O Martina już pytają największe klubu Europy. W zeszły weekend Kobylański zadebiutował w zespole Energie Cottbus w drugiej Bundeslidze. Teraz dołożył gola dla Niemców i tym samym wzbudza coraz większe zainteresowanie wśród trenerów i działaczy niemieckiej federacji piłkarskiej.

Reklama

"Nie chodzi o to żeby Martin był powoływany do każdej reprezentacji, ale żeby okazywano jakieś ludzkie zainteresowanie. Tych chęci nie ma, a nie idzie się tam gdzie cię nie chcą" - mówi ojciec piłkarze, Andrzej Kobylański, były reprezentant Polski.

Wciąż na szczęście jest szansę, że Martin zdecyduje się na grę dla biało-czerwonych. "Myślę, że to, że teraz gra dla reprezentacji Niemiec nie jest dla nas dużym problemem. Znam rodziców Martina i na pewno Polska jest w rodzinie Kobylańskich na pierwszym miejscu. A mama i żona, Asia, na pewno ma w domu dużo do powiedzenia" - tłumaczy Andrzej Juskowiak, były napastnik biało-czerwonych.

"Żadnych nacisków z naszej strony na Martina nie ma i nie będzie. Nie będziemy podejmowali decyzji za niego. Oczywiście chciałbym żeby podążył moją droga. Ja grałem z orzełkiem na piersi, choć teraz tego orzełka już nie ma" - dodaje ojciec zawodnika.

>>>Czytaj także: Kurek pomoże nam w Japonii