Kiedy wczoraj rano wypoczęty Lato maszerował do swojej limuzyny, jego osobisty kierowca musiał targać za sobą ciężki kufer prezesa. Najważniejszy człowiek w polskiej piłce dba o swoje samopoczucie na każdym kroku. Ale trudno się mu dziwić, bo przy 50 tysiącach złotych miesięcznej pensji, Lato nie musi zastanawiać się, jak oszczędzać każdy grosz w dobie galopującego kryzysu. Do pracy podróżuje więc codziennie luksusowym samochodem, a kiedy musi przesiąść się do pociągu lub samolotu w każdej chwili może liczyć na uczynnego kierowcę - pisze "Fakt".

Reklama
Fakt

W chłodny, wtorkowy poranek to tajemniczy mężczyzna pchał więc do samochodu prezesa jego bagaż. Zrelaksowany Lato spacerował do auta z rękami w kieszeni, niczym się nie przejmując. Na wszelki wypadek prezes wolał jednak skryć nieco twarz na ulicy za daszkiem czapeczki. Widać, że chyba nie spodziewa się już wyrazów uznania od przechodniów - zznacza "Fakt".

>>>Czytaj także: Gdzie są miliony za karty piłkarzy